ALOIS HITLER PINK PHLIOSOPHY

Dear PINK’s

As I was lately reading Norman Mailer’s “The Castle in the Forest” – fascinating and freighting fiction based on Adolf Hitler’s childhood (The book, written from devil’s point of view gives us a terrible insight into the process of the crystallization of Evil. Blood-scandal is a key point in the story) I came across the following fragment that fits well on this blog, especially after Walter’s declaration on the very same matter.

If, at present, the horse came first, soon it would be all about girls. The father knew this as well as if sperm were stirring in his own good equipment. Those revelations! Nothing could be better than the moment when a woman opened her legs for you. That first time! If you had an eye for little differences, you knew twice as much about her as you could learn from her face. Alois Senior would attest to that. The female organ! Whoever designed this form had certainly been sly about the job. (This was about as close as Alois ever came to admiring the Creator.) Such a wonderful array of meats and juices – such a panoply of flesh in miniature – this offering of archways and caverns and lips. Alois was certainly no philosopher, so he not have known how to speak of Becoming (that state of existence when Being suddenly feels itself out in the open), but all the same, he could have given a tip to Heidegger. Becoming is, yes, exactly when a woman opens her legs! Alois felt like a poet. How not? These were poetic thoughts.

Norman Mailer “The Castle in the Forest”
Random House Trade Paperbacks
New York 2007

PINK NOT DEAD!

maurycy

PUSSY MANDALA

Not only is beauty, or want of beauty, to be seen in the externals of a cunt, but it is to be noticed when the fringed covers are opened.



Pussy Mandala collage, MG, 2008

Dear PINK’s

Pussy Mandala – collage jaki przygotowałem na krakowską “Venus Polską 2008” Adama Mazura do obejrzenia aktualnie w CSW Zamek Ujazdowski na wystawie “Efekt Czerwonych Oczu”. Powieważ wygłosiłem dosyć sążnistą mowę na konferencji prasowej, komentując tak The Best of The Rest jak Mandalę wobec generalnej dynamiki “nadprodukcj” obrazu z jaką mamy do czynienia na co dzień pozwolę sobie tylko zaznaczyć kilka highlight-ów:

1. Mandala jest kolejnym “wyznaniem wiary” – deklaracją kultu vaginalnego, którego jestem wyznawcą – jak większość heteroseksualnych mężczyzn z rozkoszą korzę się na ołtarzu różowej ostrygi. Interesowała mnie komunikacja na poziomie zachwytu i w ogóle akcetowanie zachwytu jako istotnego motoru męskiego voyeryzmu (z reguły pomijanego w dyskusjach publicznych, jako że te akcentują głównie mroczną stronę seksbiznesu, ewentualnie rozpoznając pornografię jako narzędzie rozładowania napięcia seksualnego)

2. Mandala jest kolejnym przyczynkiem do ‘ewaluacji potencjału w banale’ – na poziomie formalnym efektywnie używa skrajnie dziś wyeksploatowanej estetyki kalejdoskopu zbanalizowanej tak poprzez psychodeliczno-mistyczną grafikę New Age jak i przez łatwodostępne efekty komputerowe. Wykorzystanie symetrii centralnej transformuje w sposób natychmiastowy to co cielesne-organiczne w przedstawienie geometryczne o charakterze sakralnym.

3. Mandala reaktywuje banalny dyskurs FlyntowskoMiltonowski: nie mamy problemu z przedstawieniami śmierci, cierpienia, tortury zaś mokrej pizdy boimy się jak ognia.

Tyle na szybko – wystawa czynna do 7 września 2008. Na okrasę jeszcze jeden cytat z Waltera (Henrego Spencera Ashbee?):

There is no more exquisite, voluptously thrilling sight, than that of a well formed woman sitting or laying down naked, with legs closed, her cunt hidden by the tights, and only indicated by the shade from the curls of her motte, which thicken near to the top of the temple of Venus as if to hide it. Then as her thigs gently open and the gap in the bottom of her belly opens slightly with them, the swell of the lips show, the delicate clitoris and nymphae are disclosed, the enticing red tint of the whole surface is seen, and all is fringed with crisp, soft, curly, shiny hair, whilst around all is the smooth ivory flesh of belly and thighs, making it look like jewel in case. Mans eyes can never rest on a sweeter picture.

My Secret Life, Chapter LIV, How the sight of cunts affects men – Anonymous – aprox. 1888

PINK NOT DEAD!

maurycy

PINK BANG



Bang Bros Promo

Dear PINK’s

Bang Bros is a brand already pretty established on the internet porn scene – as for the movies themselves there is no much to talk about – they do not differ radically from recent main stream northern-american productions. Still one must recognize that Bang Bros were one of the precursors in the use of exaggerate wide angle in porn. Also concidering recent phenomena the violent expansion of the photographic field due to the omipresence of digital cameras (where professional-amateur ploarization isn’t anymore efficient as a description tool) and growing intrest of artists an critics in potentials hidden in this overflow of images (Adam Mazur’s Antyphotogrphy exhibition in Poznań Arsenał, Mikołaj Długosz’s Real Foto project, my own The Best of The Rest both recently presented at the Red Eye Effect show in Warsaw’s CCA) I would like to point BB’s promotional sites with casual but visualy pretty impacting stils from they movies. This is definintely contemporary approach to porn and pretty interesting case of contemporary photography.

PINK NOT DEAD!

maurycy



Bang Bros Promo

EMERGENCY PINK



Boeing / Magenta
by Natalia Osiatynska

Dear PINK’s

As I wrote already before I do not have neither time neither heart for web surfing this months when polish spring / summer offers me so many delicious moments of space, light and blossom – still as I don’t want to shut down pink vault completely until autumn I decided to post some quick pink flashes from time to time so here comes the first one: emergency pink light experienced accidentally by my sexy friend Natalka during Air Canada flight to Calgary 🙂

PINK NOT DEAD!

maurycy

SATYROMANIA



drawing from the serie Satyromania by Mark Blanton

Dear PINK’s

Miałem prawdziwą frajdę z odkrycia strony Marka Blantona – jak to miło, że jest na tym świecie ktoś kto traktuje sztukę w sposób klasyczny i kontynuuje tradycje Bachijskie 🙂 Miałem wielką ochotę na powyższy rysunek ponieważ jednak został on już sprzedany zamierzam nabyć do mojej prywatnej kolekcji #16 🙂 Korzystając z okazji chciałbym uprzedzić, że posty w ciągu najbliższych 4 miesięcy będą nieregularne – wyjeżdżam z rodziną do Polski i zamierzam skoncentrować się na warszawskim życiu, projektach i przyjemnościach. Od 7 do 10 maja będę na Venus w Krakowie (otwarcie dziewiątego) – zapraszam serdecznie – będzie okazja zobaczenia kilku nowych niesfornych projektów 🙂

I had a lot of satisfaction discovering Mark Blantons site – how nice that there is someone on this world who has classic approach to the art and continues bacchanal tradition 🙂 I really wanted to buy the drawing presented above but as it is sold I think I will acquire # 16 🙂 I would like also to announce that during next four months I will update the blog irregularly – I am going to Poland and planning to focus on my life, projects and pleasures there. From7 to 10 may I will be in Krakow at the Venus show (opening May 9th) please feel welcome to visit if your travel take you there – I will present new naughty projects 🙂

PINK NOT DEAD!

maurycy



drawing from the serie Satyromania by Mark Blanton

More Pin Up’s:

Pop Art Pin Up’s by Mark Blanton

3D Pin Up’s: by Garv Graphix

Classic 70’s French Pin Up’s by Aslan

MAY PINK MAY



Fallen blossom of the Red Horse-chestnut Aesculus carnea, Żoliborz, Warsaw

Dear PINK’s

Pierwszy maja: flagi łopoczą, wrzawa, Druch Zastępowy złapał w locie goździk rzucony przez Gierka – daje go Druchnie Przybocznej – rumieńce, cukrowa wata, baloniki – przyjemnie, socjalizm jakiś słodszy dzisiaj, dobrze wybrano datę – po rosyjsku to Праздник весны и труда – zabawne połączenie ale tak to jest – słońce grzeje, sukienki kuse, niebawem wakacje ale jeszcze matury, nerwy – ja że jestem już po więc z lekkim sercem myślę sobie o maturzystkach jako ich najbardziej różowym elemencie 🙂 Wiosna, Sezon Polowań na Dziewczyny Otwarty 😉 Warto zapolować też na Różowe Kasztanowce (trujące) – tych w Warszawie wcale nie tak wiele – dwa rosną na Sadach Żoliborskich przy Ul.Braci Załuskich. Całowanie maturzystek w ich cieniu ma kolosalną przyszłość – Wiosna – Baccio Ergo Sum 🙂

PINK NOT DEAD!

Maurycy

a tu jeszcze kuriozum i kwiatuszek

PINK HORROR VACUI



SeoWoo and her pink things by JeongMee Yoon 2005

Dear PINK’s

Seria fotografii koreańskiej artystki JeongMee Yoon narobiła w pewnym momencie sporo różowego szumu w świecie sztuki. Korea to dziś niekwestionowalny hot spot kultury azjatyckiej, jednak mimo iż autorka penetruje fascynujące mnie słodkie śmietnisko, a jej praca w niezwykle efektowny i klarowny sopsób komunikuje cała gamę strachów i zachwytów bezpośrednio związanych z naszą merkatylnie przesterowaną wpółczesnością (myślę tu tak o “rzeczywistości” jak i “fantazji”) nie jestem do niej do końca przekonany. Gdzieś tam w środku pozostaje wrażenie, że projekt ten powstał w oparciu o mechanikę nieco zbyt prostą i oczywistą. Niewątpliwie na mojej percepcji tego projektu zaważył również fakt, że autorka uzupełniła zasadniczą serię dziewczęcych różów o chłopięce błekity co wydało mi się już konkretnym naginaniem rzeczywistości do konceptu. Być może jestem nieobiektywny – mnie np. emocjonuje “Plan” Grzeszykowskiej/Smagi bo mam skrajnie emocjonalny stosunek do wnętrz, które fotografują podczas gdy ktoś z Belgii czy Holandii może wydąć wzgardliwie usteczka i powiedzieć, że nie raz coś podobnego już widział – tak czy siak “The Pink and Blue Project” (podobnie jak twórczość Basi Bańdy do której mam równie abiwalentny stosunek) napewno jest nie do pominięcia w tym archiwum extremalnych manifestacji różu jakim chciałby aby był ten blog.

PINK NOT DEAD!

maurycy

Many thanks to Zury Asse and Maciek Sienkiewicz who independently pointed my attention to this pink case.

PINK FAIRY COFFIN



Pink Fairy Coffin to be found in Bespoke section of Colorful Coffins Design Gallery

Dear PINK’s

OK, I know – Funeral Pink made its appearance on this blog several times already – How many more Pink Coffins Mr. Pink? I don’t know exactly…. from one hand I did it so I am done with it, from the other – Wow!!! – Reality doesn’t stop surprising me. The mélange of necrophilia and cuteness is a fact, Soap Opera & Mall generations are easily digesting it, The Concept of Healing Beauty is pretty Alive and its Heralds are Merciless. Anybody interested in Extremes of The Taste is very welcome to take the deep trip into Hardcore Aesthetics of Mary Tomes Colorful Coffins – This time it isn’t America – The Old Albion proudly raises its pink head. Forget Pink – it’s obvious – check the rest: I am highly recommending the Transport and Interests sections. For those who want more I prepared special funeral fun section on the bottom of the link bar – don’t miss Cremation Art. Go to Hell with Style. Rest in Pink 🙂

PINK NOT DEAD!

maurycy


More Funeral Pink at PND! Blog:

FUNERAL PINK

REST IN PINK

TALES FROM THE PINK CRYPT

PINK ZENTAI



PLAY VIDEO – Zentai Water by AgniDog for smile-and-cry.ru

Dear PINK’s

Zapowiadałem nie tak dawno notkę o różowej stronie Zentai mając zamiar zrobić mały a uczciwy przegląd fotek z mojej prywatnej kolekcji a tu tymczasem znany i lubiany Pierre Le’ Verson przysłał mi link do b. przyjemnego filmiku na You Tube co chyba będzie najlepszym wprowadzenie w temat zwłaszcza, że jestem koszmarnie zapracowany – za tydzień Myk do Warszawy a tu wyskoczyły mi dwie różowe fasady, kolejne Targi Sexu dla odmiany w Monterrey i reaktywował się projekt kina porno połączonego z barem dla swingersów (Cine Rió) nad którym pracowałem w zeszłym roku – jednym słowem ręce pełne mam Różowej Roboty 🙂

PINK NOT DEAD!

maurycy


More Pink Zentai:

Pink zentai girls playing on the beach

Pink zentai girls playing on the green field

PKiN PINK



Imperial PKiN

Dear PINK’s

Zaproszony przez galerię LETO do udziału w kolejnym warszawskim projekcie od początku zadeklarowałem, że nie chcę aby była to jeszcze jedna realizacja oparta o edycję materiału z projektu W-wa. Na wystawie pojawia się mikroskopijny poliptyk wyjęty z albumu – krótka seria “warszawskich bruków” tym razem jednak jako kontrapunkt dla monumentalnej ikony powojennej Warszawy jaką jest Pałac Kultury i Nauki. Monolit Stalinizmu znienawidzony czy w najlepszym wypadku wyśmiany przez ludzi, których życie upłynęło w jego cieniu dla generacji dorastającej u schyłku socjalizmu osiągnął status kultowej ikony minionej epoki. Nietykalna, przytłaczająca manifestacja ideologii i systemu stała się dziś obiektem fascynacji czy wręcz sentymentalnych wzruszeń – historia po raz kolejny zmieniła swój kurs a wraz z nią nastąpiła nieuchronna konwersja percepcji i znaczeń. Proces absorbcji rzeczywistości przez fantazję intryguje mnie od dawna – wymuszone sakrum staje się profanum po przetopieniu go w popkulturalnym tyglu. Graficzna instalacja prezentowana w galerii LETO jest swoistą igraszką możliwą w oparciu o taką właśnie dynamikę. Imperializm komunistyczny ulega naturalnej fuzji z imperializmem Hoollywodzkim – milion ton betonu jest równie realne (czy nierealne) jak Gwiazda Śmierci z Gwiezdnych Wojen. Zastosowanie prostych zabiegów graficznych pozwala na konwersję Stalinowskiego Pałacu w Imperialny Krążownik Kosmiczny i jego integrację w pejzaż rodem z wczesnych gier komputerowych. Podobnie rzecz ma się z kolorem – czerwień państwowej grafiki zostaje zastąpiona intensywnym różem – minimalny ruch w skali braw staje się gestem w sposób banalny, a zasadniczy zmieniającym wymowę obrazu*. Omnipotencja systemu sprowadzona do poziomu zabawy, gry; oficjalna estetyka komu-klasycyzmu w zderzeniu z najbardziej “przyziemną” mikroarchitekturą biednego warszawskiego soc-modernizmu; to co oficjalne skonfrontowane z tym co marginalne – możemy dokonać indywidualnej ewaluacji wartości estetycznych – ocenić co z perspektywy czasu jawi się jako uniwersalne a co już w chwili swoich narodzin było absurdalnie anachroniczne – co zresztą nie umniejsza bynajmniej potencjału żadnego z tych estetyczno-symbolicznych zdarzeń. Świadkiem tego wszystkiego spersonifikowane Różowe Gówno – jeszcze jeden przykład ambiwalentości podmiotu: ekskrementu, brudu nobilitowanego do rangi ikony, maskotki, propozycji estetycznej czy wręcz “dzieła sztuki”.

* Pałac zresztą jako najbardziej falliczy element warszawskiego pejzażu, mega erekcja – totem tak dosłownie jak w przenośni, stojący w centrum stolicy godny jest poważniejszego potraktowania różem – oświetlenie PKiN-u na różowo to jedna z moich niezrealizowanych akcji przygotowanych w ramach projektu Pink Not Dead!

PINK NOT DEAD!

maurycy



PKiN Invaders

WOLTA WAWA – Marcin Chomicki, Maurycy Gomulicki, Maciek Stępiński
Galeria LETO ul. Hoża 9c 00-528 Warszawa tel: (+48) 22 499 59 16 galeria@leto.pl
19.04.08 – 11.05.08