KING SPRING VIDEO

I’m so excited, I just can’t hide it





King Spring, Play Video, action, MG, Warsaw 2006

Dear PINK’s

King Spring* video is finally on YouTube 🙂 We’ll see how long considering that I have no rights for the soundtrack :} Anyway as long as it’s there U have opportunity to take a short (3’46”) but extremely pink ride around Warsaw. Let’s get excited!

PINK NOT DEAD!

maurycy

PS: Once again big thanks to all those that make this action posible: Iza Mikiciuk (Muzeum Motoryzacji i Techniki), Monika Sowińska (Mango Models) and of course to the four pink fairies: Ania, Ela, Ewa & Weronika.



King Spring action, april 7th 2006, photo: Albert Zawada



King Spring action, april 7th 2006, photo: Albert Zawada



King Spring action, april 7th 2006, photo: Albert Zawada

check also:

KINITTED PINK

PINK TOGETHER

LIVING PINK

KING SPRING on my Flickr (photo by Rafał Nowak)

* King Spring is a reference to Lucifer described as such (King of seed and fertility) by Coster’s in his “Till Eulenspiegel”

Maurycy Gomulicki, “KING SPRING” – video: 3’46” / camera: Rodrigo Espinosa (Garash Galeria) / stills: Rafał Nowak, Albert Zawada / edition: Ilian Gonzalez / zarape suit: Maurycy Gomulicki in collaboration with Carla Fernandez (Taller Flora) / knitted outfit: Genoveva Alvarez for Pink not dead! / music: I’am so excitedLe Tigre

PINK STATUES

“Stał zamieniony w kamień, w kryształ. Och, pozwólcie mi użyć słowa, którego zazdroszczę Francuzom: stał médusé.



Asleep by Peter Schipperheyn, marble, life size, 1987

Dear PINK’s

Today I would like to present three cases of peculiar erotic sculptures. First one – Asleep – is a rather “classic” marble carving by Australian artist Peter Schipperheyn and a curious thing about it is a fact that it is a gravestone. Personally I wouldn’t mind at all grave like that and I believe I am not alone in such funeral fantasy. Chapeau bas to the Lady Christina Matheson who commissioned so abundant farewell for her husband. The other two are probably even more arguable by contemporary standards. Swan – a standing nude contortionist sculpture by mysterious J. Young would be the most pornographic between them and by pornographic I understand in this case not simply the visible genital hyperrealism but the overall taste of it. I am totally mesmerized by the extreme blend of art deco, rococo, sentimentalism, fetish and obscenity. The term kitsch seems too weak to describe this phenomenon. The rest of Young’s works does reach similar level of aesthetic exuberance. As I am a big fan of “naco” & “brothel art” I would love to have one of them in my personal collection. They definitely deserve proper surrounding. The concept of voluptasism also aroused a lot of my curiosity – regrettably artist’s site gives the impression to be under eternal construction and my desire of knowledge must remain unsatisfied by now. The last but not least: Monument to Pro-Life: The Birth of Sean Preston by controversial North American artist Daniel Edwards is probably the most bizarre. This “life-sized statue celebrates the recent birth of Spears’ baby boy, Sean, and applauds her decision of placing family before career.” I must to admit that it left me pretty confused.

PINK NOT DEAD!

maurycy



Swan by J. Young, mixed media, two feet tall, limited edition of 300, date unknown



Monument to Pro-Life: The Birth of Sean Preston by Daniel Edwards, cast, life size, 2006

check also: SATYROMANIA

PINK GOD

‎אני יהוה הוא שמי וכבודי לאחר לא־אתן ותהלתי לפסילים׃



Mark Ryden, YHWH #1206/2000, photo: Mirella von Chrupek

Dear PINK’s

Divine Mutation – I Covet That One! More images of This Unconventional Deity at Mirella’s YHWH Mark Ryden 1206/2000 Set. Congratulations Mirelka – I am sure You Two will Live Happily Ever After 🙂

PINK NOT DEAD!

maurycy

check also:

Mark Ryden’s YHWH by Brian McCarty

Mark Ryden Little Boy Blue

Tetragrammaton

Yahweh

SWEET CLOUD

L’été est mort, vive l’été!



Pink Cloud photographer unknown

Dear PINK’s

Wczoraj zbieraliśmy z Tolkiem kasztany na Powązkach. Świetnie ale po raz pierwszy nie czuję się gotowy na Jesień. Ten niekończący się polski monsun łaskawy był dla miejskiej zieleni ale dla dusz jednak nieco zbyt okrutny. Nie było lata. Jesień szła od wiosny / Jak ziąb – od wody, jak od dzwonu kręgi… Po śmierci chciałbym zamienić się w gorący wiatr, rozwiewać dziewczynom sukienki, łaskotać im uda, buszować we włosach. Niech żyje Lato!

PINK NOT DEAD!

maurycy

check also:

PINK COTTON

CANDY CRITIC

Girls just wanna have fun

PINK BROWN



Trevor Brown, image from Li’l Miss Sticky Kiss Editions Treville & Pan Exotica, Tokyo 2004

Dear PINK’s

Trevor Brown is another englishman (after Lafcadio Hearn) that blended so deeply into japanese culture that sometimes seems more japanese than Japanese themselves. I came across his work for the first time in the late 90’s, when Melisa (my beautiful sister in law, in her early twenties back then) was suffering from Brown Fever. The peculiar blend of Kawaii, gore, BDSM, fetish and kitsch fitted perfectly the Zeitgeist of post-modern / early internet era. Is Brown’s art sick and perverted? Surely it is, as much as the work of many other contemporary artists: Toshio Saeki, Mark Ryden or Chapman Brothers to mention only a couple of loosely related cases. His paintings often remind me of Gottfried Helnwein‘s medical fetish pieces – just with a lot more of lipstick and gloss topping. The phenomena of Brown may be seen as even more disturbing because the perversion as source of delight appears so bare, so evident and so drastic in his work but finally it is a part of the same cultural dynamic. Dynamic that originates in post holocaust / post atomic value crisis, general numbing / growing thirst for the extraordinary, rebel routines, domestication of the taboos (with it’s cathartic, orgiastic and commercial aspects); in the whole bizarre pop-cultural landscape that lies behind us – those are the landmarks in our contemporary consciousness. The encounter between art and sexuality, West and East surely produces vicious mutations.

PINK NOT DEAD!

maurycy



Trevor Brown, Li’l Miss Sticky Kiss Editions Treville & Pan Exotica, Tokyo 2004

check also:

BABY ART (Trevor Brown)

NAZI PINK (Mark Ryden)

PINK-PANDEMONIUM (Toshio Saeki)

Trevor Brown’s Rubber Doll Condoms

PINK MUMINKI



Tove Jansson “Lato Muminków”, ilustracja, 1954

Dear PINK’s

Czytam Tolkowi “Lato Muminków” co po za tym iż nader przyjemne wydaje się być adekwatne zważywszy na “okoliczności przyrody” :} Właśnie natrafiłem na smakowity dziewczyński pasus który pozwalam sobie przytoczyć. Tove Jansson jest niewiarygodnie czujna na każdym poziomie. Chapeau bas Miss Jansson ❤

Pewnego ranka Bufka, Mimbla i Panna Migotka czesały się.

– Bufka powinna zmienić uczesanie – powiedziała Mimbla. – Nie do twarzy jej z przedziałkiem pośrodku.
– Grzywki też nie może mieć – uznała Panna Migotka i wzburzyła swoje miękkie włosy pomiędzy uszami. Przygładziła chwaścik na końcu ogona i odwróciła się żeby, sprawdzić czy puszek na grzbiecie układa się jak należy.
– Czy to przyjemnie być włochatą na całym ciele? – spytała Mimbla.
– Bardzo – odpowiedziała Panna Migotka z zadowoleniem. – Bufka, czy ty jesteś włochata?
Bufka nie odpowiedziała.
– Bufka powinna być włochata – powiedziała Mimbla rozpuszczając kok. – Albo cała w małych loczkach – dodała Panna Migotka.

(…)

W pokoju za drzwiami siedziała Bufka w zupełnie nowych włosach.
Długie, żółte loki okalały jej zatroskaną twarz.
Bufka spojrzała w lustro i westchnęła. Sięgnęła po inne włosy – rude i dzikie – i wciągnęła je sobie aż na oczy.
I w tych niezbyt jej było do twarzy. W końcu drżącymi łapkami wzięła te, które zachowała na koniec i które najbardziej jej się podobały. Były bardzo czarne, przybrane błyszczącymi kruszynkami złota. Z zapartym tchem wsadziła je na głowę. Przez chwilę przyglądała się sobie w lustrze. Później powoli zdjęła loki i zapatrzyła się w podłogę.
Panna Migotka cicho wycofała się na korytarz. Rozumiała, że Bufka chce być sama.
Ale Panna Migotka nie wróciła do przyjaciół. Ruszyła dalej korytarzem, poczuła bowiem kuszący zapach pudru. Krążek światła kieszonkowej latarki wędrował po ścianach od góry do dołu, a ż w końcu zatrzymał się na magicznym słowie: “Garderoba”.
– Suknie… – powiedziała szeptem. – Sukienki!
Nacisnęła klamkę i weszła do środka.
– Jak tu pięknie! – krzyknęła. – Cudownie!
Suknie, suknie, suknie. Wisiały w niezliczonych rzędach, setki sukien, jedna przy drugiej, gdzie tylko rzucić okiem: lśniące brokaty, lekkie obłoczki tiulu i łabędziego puchu, kwieciste jedwabie i ciemne aksamity, a wszędzie niczym małe latarnie morskie, błyskały krótkim, szybkim światełkiem różnokolorowe pajetki.

Panna Migotka podeszłą bliżej, olśniona. Dotykała sukien. Potem wzięła ich całą naręcz i przycisnęła do pyszczka. Suknie szeleściły, pachniały kurzem i perfumami. Panna Migotka zatonęła w ich miękkiej mnogości. Nagle puściła je wszystkie i stanęła na głowie.
“To dlatego, żeby trochę się uspokoić – szepnęła sama do siebie. – Muszę się uspokoić, inaczej rozsadzi mnie ze szczęścia. Za dużo tego jest…”
*

PINK NOT DEAD!

maurycy



Tove Jansson “Lato Muminków”, ilustracja, 1954

* Tove Jansson “Lato Muminków”, rozdział czwarty, O próżności i niebezpieczeństwach sypiania na drzewach, przełożyła Irena Szuch-Wyszomirska, Nasza Księgarnia, Warszawa 1975

Check also:

Mymmelin (Mimbla)

Mymmelin Fetish