PINK SCREAM



AAAAAAAA, komiksowy napis na ścianę, lakierowana pianka, długość 99 cm, by wall-over

Dear PINK’s

Obskoczyłem wczoraj dwa przedświąteczne kiermasze: Salon Zimowy na Ogrodowej i Przetwory na Mińskiej. Dobra energia. Dużo rzeczy mi się podobało. Nomen omen więcej na Ogrodowej co o tyleż kuriozalne, że serduszko me zwykle łatwiej daje się uwodzić piosenkarkom niż śpiewaczkom operowym. Anyway ostatecznie strzała amora ugodziła mnie na hali fabrycznej – białe kalosze dla przemysłu spożywczego Stomilu proponowane przez Lapolki nie dają mi spać. Ponieważ nie mogłem posiąść ich od razu na otarcie łez wpadłem do Magazynu Praga i zafundowałem sobie konkretną porcyjkę różu widoczną powyżej. Zawsze miałem słabość do komiksowych onomatopei. Arghhhh! i Groarrrr! budzą mój niezmienny entuzjazm – wielbiciele Relaxu wiedzą dokładnie o czym piszę. Pomysł prosty. Cięte ze styroduru więc raczej nietrwałe ale za to lekkie i niedrogie. Fajne nie ma się co czepiać. Nie wiem co za ptaszek ukrywa się pod hasłem wall-over ale zrobił mi konkretną przyjemność. Danke Ma’am / Sir 🙂

PINK NOT DEAD!

maurycy

check also:

P LIKE PINK

PINK TYPOGRAPHY

ASCII PINK

PINK PEARL 2

Errors, like straws, upon the surface flow;
He who would search for pearls, must dive below.



Pink Pearl (pale), MG 2011

Dear PINK’s

I just produced another object of desire – I am addicted to treasures. Delicate but delightful and this time also more accessible: Pink Pearl can be bought for moderate price at Królikarnia Museum Bookstore in Warsaw, soon also in Krakow’s MOCAK. Edition of 33, ø12 cm, fiberglass / car paint – numbered, signed, certified.

PINK NOT DEAD!

maurycy

check also:

SANCTUARY

LA PERLA

PINK MIST

Esta luz, este fuego que devora
Este paisaje gris que me rodea…



Pink Smoke on the Water via sleepless

Dear PINK’s

Back from Lublin. The world and my soul wrapped in the same gray November veil. Misty mornings. A friend wrote to me longing for pink mist. It reminded me of pink smoke that Pedro Reyes was planning for PND! show. So I went to explore pink smoke grenade images – I found several interesting ones (1, 2, 3) but the one above stroked me in it’s peculiar fragility: Pink Smoke on the Water let’s call it. Photographer unknown. Then I scanned quotations related to melancholy – I would like to share same of them here:

La malinconia è la tristezza diventata leggera.

Italo Calvino

For some nights I slept profoundly; but still every morning I felt the same lassitude, and a languor weighed upon me all day. I felt myself a changed girl. A strange melancholy was stealing over me, a melancholy that I would not have interrupted. Dim thoughts of death began to open, and an idea that I was slowly sinking took gentle, and, somehow, not unwelcome possession of me. If it was sad, the tone of mind which this induced was also sweet. Whatever it might be, my soul acquiesced in it.

Joseph Thomas Sheridan Le Fanu, “Carmilla”

Melancholy: an appetite no misery satisfies.

Emil Cioran

I used to bath in the sweetness of melancholia. Nowadays it is killin’ me. I am breathing sorrow.

PINK NOT DEAD!

maurycy

check also:

Urban Dictionary: Pink mist

TRIPLE PINK

Dear PINK’s

Pink ménage à trois can be enjoyed in Lublin:

Trzy róże. Maria Pinińska-Bereś, Maurycy Gomulicki, Basia Bańda

kuratorka: Magdalena Linkowska

Otwarcie wystaw 18 listopada 2011 (piątek)
18.00 w Galerii Labirynt, ul. Grodzka 5a
19.30 w Galerii Lipowa 13 LTZSP, ul. Lipowa 13

wystawa czynna: 19 listopada – 30 grudnia 2011
wtorek – niedziela, godz. 12.00 – 19.00

Welcome to Triple Pink 🙂

PINK NOT DEAD!

maurycy

check also:

Maria Pinińska-Bereś Wiki

Maria Pinińska-Bereś Culture PL

Basia Bańda Wiki

Basia Bańda Culture PL

Basia Bańda Official Website

BB PINK

PINK PHANTOM

DEAD PINK

Całą noc leżał martwy pilot na przepięknym śnieżnym pagórku – był wielki mróz i gwiazdy świeciły bardzo jasno. O świcie wzgórze zrobiło się zupełnie różowe i pilot leżał na różowym wzgórzu.



Бармалей /Barmaley Fountain, Stalingrad, 1942

Dear PINK’s

Właśnie skończyłem “Pisarza na Wojnie”. Poszukiwanie różu u Grossmana może wydawać się absurdem a jednak. Pozwalam sobie zacytować kilka fragmentów w których róż dźwięczy szczególnie przejmująco.

Stalingrad spłonął. Można by o tym dużo pisać. Stalingrad spłonął. Spłonął Stalingrad.
Martwo. Ludzie w piwnicach. Wszystko spalone. Gorące ściany domów są jak ciała ludzi, którzy umarli w straszliwym żarze i nie zdążyli ostygnąć. Ogromne gmachy, pomniki, skwery. Napisy: “Przechodzić tędy”. Sterty kabli, na oknie śpi kot, zieleń w wazonach. Wśród tysięcy spalonych i na wpół zburzonych kolosów z kamienia stoi cudownie ocalały drewniany pawilon, kiosk, gdzie sprzedawano wodę sodową. Niczym Pompeje, zaskoczone kataklizmem w pełen życia dzień. Tramwaje, samochody bez szyb. Spalone domy z tablicami pamiątkowymi: “Tutaj przemawiał w 1919 roku I.W. Stalin”. Gmach szpitala dziecięcego, na nim gipsowy ptak z odłamanym skrzydłem, drugie rozpościera do lotu. Pałac kultury – czarny, aksamitny od sadzy budynek i na tym tle dwie śnieżnobiałe nagie figury.
Wałęsają się dzieci – dużo roześmianych twarzy, dużo na wpół obłąkanych.
Zachód słońca nad placem. Straszne i dziwne piękno: bladoróżowe niebo wygląda przez tysiące, dziesiątki tysięcy pustych okien i dachów. Ogromny plakat w kiczowatych kolorach: “Świetlana droga”. Uczucie spokoju po długich cierpieniach. Miasto umarło i wygląda jak twarz martwego człowieka, który przebył ciężką chorobę i zasnął wiecznym snem.

I znowu bombardowania, bombardowania umarłego już miasta.

W powietrzu “messery”. Wartownik krzyczy “Powietrze!”, a powietrze czyste, raz ciepłe, raz chłodne i pachnie piołunem.
Samym brzegiem, nad wodą idą ranni w okrwawionych bandażach, nad różową, wieczorną Wołgą siedzą nadzy ludzie i rozgniatają wszy w bieliźnie. Warczą ciągniki, zgrzytają na przybrzeżnych kamieniach.
A potem gwiazdy, noc, i tylko bieleje cerkiew na Zawołżu.

“Pewnego razu, w połowie października, powiedział [Grossman] oficerom wydziału politycznego frontu, że następnego dnia wybiera się do Rodimcewa. Leżały u nich dwie ładnie zawinięte paczki z prezentami, które przysłała organizacja kobieca z Ameryki. Poprosili Grossmana, żeby wręczył te prezenty dwóm «najodważniejszym kobietom, obrończyniom Stalingradu». Wydział polityczny uznał, że najodważniejsze kobiety można znaleźć w dywizji Rodimcewa i że Grossman jest godny wręczyć im prezenty. Wasilij Siemionowicz, który nie lubił oficjalnych ceremonii, niechętnie się zgodził. Przeprawił się łodzią motorową do Rodimcewa (…). Stały przed nim dwie dziewczyny, bardzo poruszone tym, że sławny pisarz i bohaterski generał wręczają im prezenty. Podziękowawszy im uroczyście, natychmiast zaczęły rozwijać paczki. W środku znajdowały się damskie kostiumy kąpielowe i pasujące do nich pantofle. Wszyscy ogromnie się zmieszali. W tych okolicznościach, wśród łoskotu kanonady bitwy stalingradzkiej, szykowne kostiumy kąpielowe wyglądały bardzo dziwnie.” *

W fabryce toczy się bój (…). Głucho, z łoskotem strzelają działa, sucho i dźwięcznie brzmią wybuchy pocisków moździerzowych, od czasu do czasu, słychać terkoczące serie z automatów i kaemów. Ta muzyka zniszczenia, bardzo przypomina pokojową pracę fabryki, zupełnie jakby uderzał młot parowy, wyklepując stalowe odlewy, zupełnie jak w czasach pokoju trwa nitowanie. I wydaje się, że to płynna stal i szlaka lejące się do formy oświetlają różowym szybkim światłem młody wołżański lód.

PINK NOT DEAD!

maurycy

* Dawid Josifowicz Ortenberg

check also:

NAZI PINK

EVIL PINK

PINK HITLER

PINK TANKS

COLD WAR PINK

PLEASURE WORKS



Seba at his gallery, Amsterdam, October 8th 2011

Dear PINK’s

“Pleasure Works!” – WM Gallery stays pink until November 5th. Big Thanks to Blaton & Rypson – Anthropologists in Art for they invitation, interest, intelligence, professionalism, hospitality and above all human quality they both proved to me.

PINK NOT DEAD!

maurycy

Over de expositie


Komende Zaterdag 8 October, zal WM Gallery worden omgevormd tot een ruimte van seksueel verlangen, fetisjistische fantasie of (afhankelijk van uw specifieke libiduneuze voorkeur) opzichtige weerzin. U krijgt de gelegenheid om te gluren in de sappige, wondere wereld van lust, fascinatie en plezier van de Poolse kunstenaar Maurycy Gomulicki.



Als kunstenaar, staat Maurycy Gomulicki vrijwel alleen. In de context van Polen’s culturele en artistieke tradities, aan de ene kant gekenmerkt door een conservatief, ja zelfs puriteins, Rooms-Katholicisme, en, aan de andere kant, door een sterk sociaal activisme binnen een politiek geëngageerde kunst scene, is Gomulicki een raadselachtig unicum. Hij verheugt zich in zowel een ondeugende ondermijning van politiek correctheid, dit tevens koppelend aan een, vaak lyrische, sociale kritiek en buitengewone intelligentie. Zijn visueel explosieve (en intellectueel avontuurlijke) viering van het genot, sex, en levensvreugde geven een interessante, broodnodig tegengewicht in het vrij beklemmende discours in Polen als het gaat om de ontkenning van genot. Immers, Maurycy is altijd al een schaamteloze en uiterst consequente voorvechter van de cultus van extase geweest.



Met een verassende antropologische gevoeligheid, kijkt, ziet en staart Gomulicki, het liefst naar het schone geslacht; als zodanig is hij een schaamteloos voyeur. Daarnaast heeft hij een immense collectie van de meest uiteenlopende culturele artefacten; veel daarvan directe manifestaties van obsessies and fetisjismen uit de populaire cultuur van het verlangen. Natuurlijk is hij niet alleen een ethnografische verzamelaar; Gomulicki is bovenal een producent, een maker van cultuur. Wellicht is het juist dit samenspel dat hem tot zo een succesvolle fijnproever van de verleiding maakt.



Aanschouw zijn serie ‘Minimal Fetish’ (waarvan twee drieluiken beschikbaar zullen zijn in de komende expositie). Met nauwgezette aandacht voor detail, toont hij ons vrouwelijke billen in sierlijk franje, omhooggeduwde borsten, hooggehakte voeten, kuiten in netkousen, glanzend pruilende lippen of gelakte nagels; veelal in felle, fluorescerende, kleurrijke tegenstellingen. Maar dit is niet enkel een collectie van het (vrouwelijke) seksuele lichaam; dat zou te makkelijk zijn. Integendeel, het lijkt om een geësthetiseerde typologie te gaan, van de talloze manieren waarop de mannelijke blik zich kan manifesteren op het vrouwelijke lichaam. In die zin biedt Maurycy ons fragmenten van het culturele lichaam. Zoals kunst criticus Adam Mazur het verwoordt (in relatie tot een andere serie van Gomulicki: ‘Sentimental Typologies’); Gomulicki “.attempt(s) to penetrate and decipher the carnal code of desire and fantasy”. Het is deze intense focus die ook zijn serie “Vaginettes” kenmerkt (ook te zien in de komende tentoonstelling). Hier, is de vagina (alhoewel Maurycy wellicht de woorden ‘pussy’, of ‘cunt’ zou preferen) onderworpen aan geometrische en grafische manipulatie. Het resultaat is een filigraan iconografie van dit ultieme voorwerp van mannelijk verlangen en lust. Als zodanig, laat Gomulicki’s werk soft-core erotiek ver achter zich, tegelijkertijd hard-core pornografie duidelijk overstijgend. Belangrijk is echter, dat Gomulicki’s typologiën van verlangen and fetisj, obsessie en fantasie, fascinatie en lust niet zozeer onderwerp zijn van seksuele frustratie; integendeel, zijn wereld is er één van intense voldoening en plezier.



Sebastian Rypson

About the exhibition

Come Saturday, October 8th, WM Gallery will be transformed into a space of sexual desire, fetishist fantasy or (depending upon your particular libidinous preferences) garish repugnance. You will have the opportunity to take a sneaky peak into the succulent sauciness of Polish artist Maurycy Gomulicki’s wonderful world of lust, fascination and ecstasy where pleasure, indeed, works.

As an artist, Maurycy Gomulicki stands virtually alone. In the context of Poland’s cultural and artistic traditions, characterised on the one hand by a conservative, even puritanical, Roman-Catholicism, and, on the other, by a high social activism within a politically engaged art scene, Gomulicki is somewhat of a conundrum. He both delights in the mischievous subversion of political correctness, while at the same time coupling it with an, oftentimes lyrical, social critique and intelligence. His visually explosive (and intellectually adventurous) celebration of pleasure, sex, and zest for life have provided an interesting and much-needed counterpoint to Poland’s rather constricting discourse as it pertains to the negation of pleasure. Indeed, Maurycy has always been an unapologetic and extremely consistent proponent of the cult of ecstasy.

With a surprisingly anthropological sensibility, Gomulicki looks, gazes and stares, preferably at the fairer sex; as such, he is an unapologetic voyeur. Besides, he has an immense collection of the most disparate cultural artefacts; many of them direct manifestations of obsessions and fetishisms from the popular culture of desire. Obviously, he is not merely an ethnographic collector; Gomulicki is above all a producer of culture. It is perhaps this interplay that renders him such a successful connoisseur of temptation.

Consider his series ‘Minimal Fetish’ (of which two triptychs will be available in the coming show). With meticulous attention to detail, he shows us female buttocks in frilly underwear, pushed-up breasts, high-heeled feet, calves in fishnet stockings, glossily pouting lips or lacquered nails; often in garish, fluorescent, colour-based juxtapositions. But this is not simply a collection of the (female) body sexual; too easy. Rather, it appears to be an aestheticised typology of the myriad ways in which the male gaze might manifest itself onto the female body. As such, Maurycy provides us fragments of the body cultural. As art-critic Adam Mazur puts it (in relation to another series by Maurycy: ‘Sentimental Typologies’); Gomulicki “.attempt(s) to penetrate and decipher the carnal code of desire and fantasy”. It is this intense focus which also characterises his series “Vaginettes” (also on display in the coming show). Here, the vagina (although Maurycy might prefer the word ‘pussy’, or ‘cunt’) is subject to geometric and graphic manipulation. The result is a filigree iconography of this ultimate object of male desire and lust. As such, Gomulicki’s work leaves soft-core erotica far behind, at the same time transcending hard-core pornography. Importantly however, Gomulicki’s typologies of desire and fetish, obsession and fantasy, fascination and lust do not deal with sexual frustration; rather, his is the realm of intense fulfilment and pleasure.

Sebastian Rypson

WM Gallery, Elandsgracht 35, 1016 TN Amsterdam, NL
tel. +31(20) 42 11 113, email: gallery@gallerywm.com

OCTOBER PINK



Mykostasis Yamamoto Taro, 1998 via Ashe’s Sexfantasies 山本太郎

Dear PINK’s

Jesień. Złota, Kurwa, Polska. Ekstaza i Melancholia – Koktaj Piorunujący. Babie Lato. Słodko – Smutno. Miedź i Rdza. Marcepan Melancholii: w październiku 91 kochałem się z Rudą na środku ogromnej łąki (^_^) a może to był wrzesień? fück! – to już 20 lat…

Mimozami jesień się zaczyna,

złotawa, krucha i miła,

To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,

która do mnie na ulicę wychodziła.

Od twoich listów pachniało w sieni,

gdym wracał zdyszany ze szkoły,

a po ulicach w lekkiej jesieni

fruwały za mną jasne anioły.

Mimozami zwiędłość przypomina

nieśmiertelnik żółty – październik.

To ty, to ty, moja jedyna,

przychodziłaś wieczorem do cukierni.

*

PINK NOT DEAD!

maurycy

* Julian Tuwim, Wspomnienie

check also:

LANDRYNKI (Rated T for Tuwim)

PINK OCTOBER 2007

PINK OCTOBER 2008

NKWD PINK

PINK LENDEMAIN

Nasze dusze spotkały się, nasze dusze się pomnażały, z każdego pocałunku rodziła się nowa.



Dominique Vivant Denon, miniature ovale sur ivoire, 1786 (141 x 121 mm) by Pierre Adolphe Hall

via Eloge de l’Art

Dear PINK’s

Czytam dziś “Chwilę ulotną” (“Point de lendemain”, 1777) Dominika Vivant Denon. Istoty realnie zainteresowane Kulturą Rozkoszy zapraszam na pół godziny intensywnego Rokoka – Królikarnia, ul. Puławska 113a, Warszawa, 30 IX 2011, godz. 18.00

PINK NOT DEAD!

maurycy



Point de lendemain ou la nuit merveilleuse – french edition, 1957 via artvalue

Check Also:

PINK ROCOCO

PINK SANCTUARY

SANCTUARIO

PINK VOLCANO

We Love Your Tush



Coway Electronic Bidets Ad by Innocean Worldwide via copyranter

Dear PINK’s

Tym razem pozwolę sobie oddać głos mistrzowi:

“Trzymał dłoń na jej wilgotnym kroczu, potem przesunął palce dalej, w kierunku odbytu, który u wszystkich kobiet kochał najbardziej z całego ich ciała. Jej był niezwykle wypukły, tak że przywoływał sugestywne wyobrażenie długiej rury trawiennej, która kończy się w tym miejscu i łagodnie wystaje. Obmacał ten twardy, zdrowy krążek, ten najpiękniejszy z pierścieni zwany w mowie lekarskiej „zwieracz” i nagle poczuł jej palce na własnym tyłku, w tym samym miejscu. Powtarzała wszystkie jego gesty z dokładnością lustra.” *

PINK NOT DEAD!

maurycy

* Milan KunderaNieznośna lekkość bytu“, 1984
przetłumaczyła Agnieszka Holland

Check Also:

PINK IN THE CRACK