MX PINK



Pink Chihuahua, photographer unknown. Gracias Chaval 🙂

Dear PINK’s

I am back in DF. Felling rather small this time in the Big Bad City. Anyway as I am spending this week with the best man I ever meet my heart is full of pink light. In spite of the fact that possible invasion from Mars keeps being an important subject in our conversations and games we are exploring Arabian fantasies parallelly. It all started from Sindbad anime but now we are also reading simplified version of 1001 nights before sleep and enjoying extreme beauty of Prince Ahmed. It is nice to dream about Persia again. It’s good to have dreams.

PINK NOT DEAD!

maurycy



film still from Lotte Reiniger‘s The Adventures of Prince Achmed Weimar Republic, 1926

Sindbad, Sindbad z Tobą się żyje weselej

Sindbad, Sindbad, i ty się do nas też śmiej
Popatrz wkoło witają cię przyjaciele

Z tobą, razem, w najdalszy wyruszą rejs

check also: PINK POODLE

PAPAVER PINK II



Passion dangeureuse, Studio Manassé – Passion dangeureuse, around 1930 via Regard Intemporel

Dear PINK’s

Today just small appendix to the previous post. Another deadly Papaver Pink.

PINK NOT DEAD!

maurycy

PS: przy okazji jeden z moich ulubionych wierszy Grochowiaka, który na swój sposób wydaje mi się adekwatny w tym kontekście:

Względność

Tak miękko – to śpiewa tylko Eartha Kitt,

To kot tak chodzi po elektrycznym drucie,

To tak źrenicę rozkleja marcepanowy świt,

To tak kropla spływa po owalnej półnucie –

I tak ty mnie przewracasz galwaniczną ręką,

Tak miękko…

Tak miękko – to chowano umarłych podczas dżumy,

To kat tak kocha pojękliwy mieczyk

Dentysta tak rwie zęby, jakby były z gumy,

Człowiek ze świata ludzi przechodzi do rzeczy –

I tak ty mnie przewracasz galwaniczną ręką,

Tak miękko…

+ 2 x Eartha Kitt singing Pink & Black

PAPAVER PINK

Istnieje rodzaj śniących kobiet, które nazywamy dziwożonami, po łacinie strigae. Żywią się one kwieciem czarnego maku, z którego opium się wyrabia.



Opium Beauty anonymous via Bits & Bites

Dear PINK’s

Jako że w ramach znieczulenia nurzam się aktualnie w fantazjach orientalnych proponuję tym razem porcyjkę trującej słodyczy – malutką mozaikę ułożona z fragmentów historii korsarza-opiumisty Hong-Kopa:

Wytężona praca wiosłowania zaróżowiła lekko jego blade oblicze. Silnie i pięknie zbudowane jego ciało prześwieca poprzez cienki jedwab szat. Piękny jest Hong-Kop, bardzo piękny. A z nieskazitelnej doskonałości jego członków wyraźnie rozpoznać można, że boskiego jest pochodzenia.

(…)

Szlachetne, stulecia całe trwające lenistwo jego przodków, oczyściło krew żył jego i uszlachetniło jego mózg.

(…)

…Hong-Kop ruchem wzgardliwym podnosi swój łuk, napina go, mierzy, i zręcznie wypuszczona strzała przygważdża rękę księżniczki do tronu z kości słoniowej.

(…)

Jak łodyga kwiatu wyrasta jej gibka szyja z promiennych ramion, których biel przebłyskuje przez szatę przejrzystą, drogimi kamieniami obsypaną.

(…)

I ciągle jeszcze trzyma z błagalnym prawie gestem podniesioną, biedną, zranioną rękę, z której się zwolna sączą krople krwi. I oto nagle poznaje Hong-Kop cud, który się dokonał: krew – to opium, i krwi jej kroplami napełnił się wypróżniony słoiczek. Litościwa boginka postanowiła skrócić męki człowieka, którego zabić zamierzała i orzeźwiła go kosztownym z krwi żył swoich wytrysłym napojem.

(…)

W milczeniu patrzą na siebie. On leży na macie, ona stoi u nóg jego. Oczy ich spotykają się i zatapiają w siebie z gorącą tkliwością. Zda się, że w tej chwili i księżyc bieg swój wstrzymał; promienie jego ślizgają się wzdłuż poszarpanej jedwabnej szaty, która nawpół tylko okrywa gibkie, muskularne ciało palacza – połyskuje w wielkim szmaragdzie, którym spięte są powiewne suknie na mlecznych biodrach boginki…

(…)

Całą jego tęsknota wszakże wszystkie dążenia ześrodkowują się w jednem, nieprzezwyciężalnem, gorącem pragnieniu, by nieporównaną, boską, u stóp jego stojącą dziewczynę módz posiąść.

(…)

Ja wszakże, który to napisałem, widziałem we mgle, unoszącej się nad morzem Tonkinu, na własne przerażone oczy Hong-Kopa – jego – oraz Hai-Loung-Wanga, króla wężów, który po morzu go ściga. A jeśli te upiorną godzinę przeżyłem, to tylko dlatego, że tego samego dnia spotkałem też Yu-Czeng-Hoa, łask pełną, i od tej chwili pogardzam każdą inną kobietą.

Claude Farrère “Opium” (“Fumée d’opium”)
przekład autoryzowany Jadwigi Przybyszewskiej
wydał Instytut Wydawniczy “Lektora”
Lwów-Warszawa 1919

PINK NOT DEAD!

maurycy



French Nude Smoking Opium around 1910 by Jean Agélou

check also:

DARK PINK

PINK NYMPHAEUM

PINK SAVOIR VIVRE

PINK BUTTERFLY

Na głowie kwietny ma wianek

W ręku zielony badylek
A przed nią bieży baranek
A nad nią lata motylek.



Jenyne Butterfly Air Walk Play Video

Dear PINK’s

Although my heart definitely belongs to Felix Cane I must bow to Madame Butterfly – that is simply amazing! I wish we could all enter the 2012 with similar power, grace and lightness.

PINK NOT DEAD!

maurycy

check also:

VIRTUAL PINK POLE

Tina Morelli Pole Fitness

PINK GILETTE



Różowa Żyleta, Tomek Pizoń, 2011

Dear PINK’s

W czasie otwarcia wystawy 3 Róże w Lublinie dostałem od Tomka Pizonia egzekutora moich kolejnych różowych murali (Candy Stick, Satanico Tropical) różową żyletę – zrobiło mi się b. miło bo detalik i czujny i adekwatny – Tomek róż kroi jak żyleta 🙂 Thanks Man 🙂

PINK NOT DEAD!

maurycy

check also:

Pink Weapons