PINK KRISTALS

Znalazła się w skamieniałym lesie. W lodowym lesie. Woda, sącząc się tędy przez pewien czas, ukształtowała pnie i gałęzie lodowe, a między wyniosłymi drzewami rosły mniejsze. Były tu również kształty trudne do określenia, ale odpowiednie dla takiego miejsca, i należało pogodzić się ze wszystkim, co tu było. Szeroko otwartymi oczami wpatrywała się w nieznany zaczarowany kraj.





Rhodochrosite stalactite slice. Argentina. via Bijoux et Mineraux

Dear PINK’s

Ogniste oko było tylko zapowiedzią, bo nagle całą komnatę ogarnęły płomienie, zalały ją blaskiem. Zimowe słońce zdążyło już wzejść tak wysoko, że zaglądało wprost do lodowego pałacu. Było ono późne więc zimne, zachowało jednak wiele ze swe mocy. Promienie przenikały grube lodowe mury, załamania i szczeliny, rozszczepiały się w przedziwne wzory i barwy, tak, że smutna ta sala zaczęła tańczyć. Sople zwisające ze sklepienia i te, które wyrastały z podłoża, a nawet krople wody – wszystko to zaczęło pląsać w morzu światła. Krople równocześnie iskrzyły się i zamarzały, z każą chwilą pomniejszając salę – o jedną kroplę. Aż w końcu ją wypełnią. Morze oślepiającego blasku. Unn zatraciła więź ze wszystkim co nie jest światłem. Patrzące na nią oko spłonęło, wszystko zamieniło się w światłość.

PINK AND DEAD!



Rhombohedral crystals of Rhodochrosite via Bijoux et Mineraux



Mangano Calcite via Bijoux et Mineraux



Cobaltoan Calcite. Morocco. via Bijoux et Mineraux



Rhombohedral crystals of Rhodochrosite via Bijoux et Mineraux



Rhodochrosite. South Africa. via Bijoux et Mineraux



Rhodonite. Peru. via Bijoux et Mineraux



Rubellite Tourmaline formerly known as Siberite. Russia. via Bijoux et Mineraux



Red Beryl. Utah. via Bijoux et Mineraux



Pink Alum cristals. China. via Bijoux et Mineraux



Manganoan Vesuvianite. Canada. via Bijoux et Mineraux



Phantom Fluorite. Namibia. via Bijoux et Mineraux

more pink minerals:

Rhombohedral Rhodochrosite with quartz

Rubellite Tourmaline. Burma

Kammererite. Turkey

Erythrite. Germany

Erythrite. Morocco

Inesite. China

Rubellite

check also:

PINK GEMS

DIAMONDS ARE FOREVER

TREASURE

SHIBARI MON AMOUR

– Myślę – rzekła Janeczka z namysłem – że hrabia Wulfryk de Talbot czułby się bardzo pohańbiony, gdyby wiedział, że połowa oblężonej załogi nosiła fartuszki…
– A druga połowa – krótkie spodenki – dokończyła Antea. – Z pewnością byłby wściekły. Ale stój spokojnie, bo tylko zaciskasz supeł. *





amateur shibari author unknown (credits are welcome)

Dear PINK’s

Let’s Face It – There’s Somethin’ in Japanese Bondage ❤

PINK NOT DEAD!

maurycy



fashion shibari Daphne Gröeneveld by Paola Kudacki

check also:

SHIBARI on my Tumblr

PINK BONDAGE

PINK PENTAGRAM

PINK PIXELS

KINBAKU Wiki

Steve Osada & Asagi Ageha

OSADA Official Page

* Edith Nesbit
Pięcioro dzieci i “coś”
Przełożyła Irena Tuwim
Nasza Księgarnia Warszawa 1974

PINK LIMIT

She bit her lip and turned her head a little and looked at me along her eyes. Then she lowered her lashes until they almost cuddled her cheeks and slowly raised them again, like a theater curtain. I was to get to know that trick. That was supposed to make me roll over on my back with all four paws in the air.

Dear Pink

PINK NOT DEAD!

maurycy

“Go on home and wait for me,” I said soothingly.
She put her thumb up. Then she nodded and slipped past me into the hail. She touched my cheek with her fingers as she went by. “You’ll take care of Carmen, won’t you?” she cooed.
“Check.”
“You’re cute.”
“What you see is nothing,” I said. “I’ve got a Bali dancing girl tattooed on my right thigh.”

check also:

PINK DREAMS

PINK ASIA

PINK SUSHI

SECOND HAND

LETO, Warszawa, ul. Mińska 25, 27.IX.2013, 17.00-22.00





mural, 5 x 7.7 m, MG, 2013, Leto (originally in BW)

Dear PINK’s

Jeszcze jedna – czwarta (ostatnia tej jesieni) odsłona i zmykam do Meksyku – Welcome to:

Second Hand

Geometryczna gorączka, echa nowoczesności, flirt z op-artem – porządki, powtórzenia, podróbki. Osady i destylaty, widma i powidoki: awangarda z supermarketu i bazarowy modernizm. Duże jest małe, małe jest wielkie. To czego nie ma a jednak jest. Nowoczesność w domu i w zagrodzie, w kawiarni i na dansingu. Bibeloty i fatałaszki. Rytmy i wzory. W szponach sztuki? Wolne Żarty! Kontrabanda kultury. Dyskretny urok abstrakcji, nonszalancja form, antidotum dla koloru. Czarno-białe panoptikum. Ukłony dla Henryka Berlewi. Osmoza. 

PINK NOT DEAD!

maurycy



vinyl mural, h 3 m, MG, 2013, Leto (originally in BW) after porcelain decoration from 60’s, by J. Ciaś

Second Hand

Geometric fever, echoes of modernity, flirting with the Op art. Arrangements, repetitions, counterfeits. Settlements and distillates, specters and afterimages: the supermarket avant-garde and bazaar modernism. Large is a small, small is huge. What there isn’t yet there is. Modernity at home and in the field, in cafes and at the dance floor. Trinkets and attire. Rhythms and patterns. In the claws of art? No kidding! The contraband of culture. The discreet charm of abstraction, nonchalance of forms, an antidote for color. Black and white panopticon. Bows to Henry Berlewi. Osmosis. 

wystawa czynna do 31.X / open until 31.X

SECOND HAND Photo Set on Flickr

CZAS DO SZKOŁY

W klasie same są dziewczęta
Tak, to długo się pamięta…





author unknown

Dear PINK’s

Just a glimpse back at the Summer: “W nocy rzeki świetlików spływały łagodnie w zboże zostawiając w powietrzu smak miodu. Rano z pól maku podnosiła się czerwona mgła, purpurowa senność, która dawała żeńcom niepewną i rozmarzoną powolność gestów, jaką mają ruchy lunatyków. Cyprysowe lasy i zarośla trzcin wzdłuż rzeki rozbrzmiewały tajemniczymi głosami, szczęście lata oznajmiało się dziwnymi cudami, ciemna magia dawał głos i ruch drzewom, posągom, domom, górom. (…) Misteria, tajemnice, magie lata kiełkowały, dojrzewały nagle w gęstym słońcu jak owoce i kwiaty wezbrane krwią.” *

PINK NOT DEAD!

maurycy

* Curzio Malaparte
“Pierwsza krew” opowiadanie z tomu:
“Szczęśliwy dzień i inne opowiadania”
Czytelnik, Warszawa 1966

check also some of Toshio Saeki extreme schoolgirl fantasies:

女学生 01

女学生 02

女学生 03

女学生 04

女学生 05

Bonus: 春川 ナミオ

e. e. pink

and everyone’s in love and flowers pick themselves



e.e. cummings (1894 – 1962)

Dear PINK’s

Today three times e.e. cummings – for the glory of the Spring:


yes is a pleasant country:
if's wintry 
(my lovely) 
let's open the year 
 
both is the very weather 
(not either) 
my treasure, 
when violets appear 
 
love is a deeper season 
than reason; 
my sweet one 
(and april's where we're)

from the volume 1 x 1, 1944


since feeling is first
who pays any attention
to the syntax of things
will never wholly kiss you;

wholly to be a fool
while Spring is in the world

my blood approves,
and kisses are a better fate
than wisdom
lady i swear by all the flowers. Don't cry
- the best gesture of my brain is less than
your eyelids' flutter which says

we are for each other: then
laugh, leaning back in my arms
for life's not a paragraph

and death i think is no parenthesis

from the volume iS 5, 1926


up into the silence the green
silence with a white earth in it

you will(kiss me)go

out into the morning the young
morning with a warm world in it

(kiss me)you will go

on into the sunlight the fine
sunlight with a firm day in it

you will go(kiss me

down into your memory and
a memory and memory

i)kiss me,(will go)

from the volume 50 poems, 1940

PINK NOT DEAD!

maurycy

check also:

PINK POEMS

MURUMURU PINK

Miała smoliście czarne włosy, gładko ściągnięte do tyłu, ogromne, ciemne oczy i pełne, ślicznie skrojone wargi, na których gruba i tania szminka dawała efekt egzotyczny.



Lip Color Shine by Tom Ford

Dear PINK’s

Lavish the lips in exotic ingredients with Tom Ford’s new lip color, Lip Color Shine. Made with Brazilian murumuru butter and chamomilla flower oil; the ultra- cream texture delivers a decadent and luminous veil of semi-transparent color.

(Thanks Jerome ❤ )

PINK NOT DEAD!

maurycy

check also:

GLOSSY PINK LIPS

PINK LIPS

PINK PERFECTION

VIPERS

Kędy wąż śliską piersią…





Viper #03 (originally in red), porcelain figure. aprox. 18 cm long (simulation), MG 2012

Dear PINK’s

Welcome to Porcelandia!



Pokaz limitowanej serii figurek porcelanowych, kolaże, instalacja z oryginalnej porcelany “ćmielowskiej” z kolekcji Tomasza i Izabelli Dziewickich, Leszka Kuśmierskiego oraz MG + wykład Anny Frąckiewicz, kuratorki Ośrodka Wzornictwa Nowoczesnego Muzeum Narodowego w Warszawie, na temat historii i kolekcjonowania polskich figurek porcelanowych z lat 1955–1968.

Otwarcie 6.XII.2012 godz 19.00
Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego w Królikarni
Adres: ul. Puławska 113a, 02-707 Warszawa. Tel: 602801548
Wystawę będzie można oglądać w dniach 7–9 grudnia w godzinach 10.00–18.00.

PINK NOT DEAD!

maurycy

check also:

PORCELANDIA at my flickr

SATANICO TROPICAL at pink blog

SATANICO TROPICAL at my flickr

bonus:

Rodzą się w tym kraju olbrzymie żmije*, to jest wielkie węże takich rozmiarów, że zadziwiają ludzi |i przerażają ogromem|. Wygląd ich obrzydliwy. Powiem wam, jak są wielkie i grube. Wiedzcie zaiste, że mają dziesięć kroków długości, zaś grube są jak wielka beczka, gdyż mają około dziesięciu piędzi obwodu. Te są największe. Mają one dwie |krótkie| łapy tuż przy głowie, zakończone nie stopą, lecz szponami, jak sokoły lub lwy, |dwa szpony są krótsze, a jeden dłuższy|. Głowa jest bardzo duża, zaś oczy wielkie jak bochny chleba, pysk tak wielki, że połknąłby na raz człowieka, zęby olbrzymie. Są tak bezmiernie ogromne i straszne, że nie masz człeka ni bestii, która by nie drżała ze strachu. Są także i mniejsze, długie na osiem, sześć lub pięć kroków.
Chwytają je w następujący sposób. Wiedzcie, że kryją się one pod ziemią w dniach wielkiego gorąca, nocą zaś wypełzają, by żerować i szukać strawy; pożerają każde zwierzę, które dosięgnąć mogą. Poją się w rzekach, jeziorach i zdrojach. Są tak wielkie, ciężkie i grube, że gdy pełzają przez piaski na żer lub do wody nocą, zostawiają tak wielką smugę w piasku, jakby ciągniono tamtędy pełną beczkę wina. Łowcy wężów na drogach, którymi węże pełzać zwykły, zastawiają pułapki. Wbijają na drodze wężowej |ku wodzie, tam gdzie stok brzegu się przechyla|, liczne kołki z drzewa, bardzo grube i silne, zaopatrzone stalowymi ostrzami jak brzytwy lub ostrza włóczni, wysterczającymi ponad kołek |i nieco przechylonymi w stronę, skąd zwykły przypełzać węże|, przykrywają je piaskiem, aby węże niczego nie dostrzegły. Takich kołków wtykają bardzo wiele. |Gdy przychodzi godzina| i żmija, czyli wąż pełznie |ku rzece do wody| tym szlakiem, gdzie są wetknięte owe żelaza, sunie z tak wielką szybkością |z powodu pochyłości|, że ostrza wbijają mu się w pierś i rozcinają aż po pępek, i żmija zdycha natychmiast. W ten sposób chwytają je łowcy, |poznając po krzyku ptaków, że wąż zabity; przybiegają wówczas na miejsce, idąc za śladem krwi, inaczej nie śmią się przybliżać|. Z brzucha złowionych węży wydobywają żółć i bardzo drogo sprzedają. Gdyż wiedzcie, że robią z niej doskonałe leki. Jeśli jakiś człowiek zostanie ukąszony przez wściekłego psa, dają mu pić trochę tego lekarstwa — na wagę małego denara — i niezwłocznie uleczon jest. Także gdy jakaś niewiasta nie może urodzić i cierpi, i krzyczy silnie, dają jej odrobinę żółci, ona zaś zaledwie wypije, porodzi od razu. Trzecie zastosowanie żółci jest przy wrzodach, zaledwie trochę żółci się przyłoży, a zagoją się zaraz. I dla tych zastosowań, o których mówiłem, żółć jest bardzo wysoko ceniona w tych krajach. A także mięso owych węży sprzedaje się drogo, gdyż jest bardzo smaczne i jedzą je chętnie.
I to jeszcze wam powiem, że owe węże wpełzają do legowisk lwów, niedźwiedzi oraz innych zwierząt dzikich, tam gdzie one mają młode, i pożerają wszystkie, i wielkie, i małe, skoro tylko zdołają do nich dotrzeć.