BURNING PINK



Vagina Art Car at Lomokev Flickr Stream

Dear PINK’s

No i jestem znowu w Kalifornii. Wczoraj nocna huśtawka i gra w piłkę plastikową butelką w towarzystwie nader przyjemnych ciemnoskórych dziewuszek i ich rodziców w Tijuanie. Dziś San Diego – różowy most już zagruntowany – wisi jak guma do żucia nad betonową przepaścią. Miasto tradycyjnie bez niespodzianek – ratunkiem wobec jego nieznośnej ogłady są antykwariaty – 100 dolarów wydanych szybko na książkową Czerń i Róż (myśląc czule o moim ukochanym JWG 🙂 Koncentrując się na Różu (tak względnym jak bezwzględnym choć może też umownym): The Erotic Comedies Marco Vassiego (czytałem nie tak dawno po hiszpańsku ale chętnie wciągam oryginały – rzecz godna polecenia wszystkim eksplorującym erotykę na poważnie), następnie Self-Love Davida Cole-Gordona – wdzięczny mały Pelikanik poświęcony nigdy nie tracącej na aktualności kwestii kwestii onanizmu (czytałem już wprawdzie solidne akademickie opracowanie tematu ale pozycja ujęła mnie z miejsca samym spisem treści – “Benefits of autoerotism” etc. zobaczymy co autor ma tu do powiedzenia?) dalej okrutny cios w kieszeń (na dokładkę przepłaciłem i to słono) : Masochizm – omnibus łączący Wenus w futrze i Coldness and Cruelty – jeżeli już mam poznawać tak dziś modnego Deleuzea to spotkanie w kontekście Sacher-Masocha wydaje mi się uszyte jak na miarę 🙂 dalej piękne, bibliofilskie wydanie My Secret Life z 1966 (nie mogłem się oprzeć- dość nudna to lektura ale i esencjonalna jako dokument obsesji i dewocji erotycznej) no i w końcu japońska edycja pierwszego album z serii G-taste Hiroki Yagami – nie jestem pewien czy nie mam go już przypadkiem ale jeżeli tak jest nawet to rzecz napewno się nie zmarnuje – Jego Mroczna Świątobiwość Mac HD zawsze łasy jest na Piękne Gigantki 🙂 Tyle na szybko jeżeli o powyższy obrazek to tu konsekwencja znowu jest względna – Pussy Car at Burning Man 2005 – wydarzenie to supermerykańskie ale jednak daleko od Słonecznego Wybrzeża – prosto z Atomowej Nevady. Post uzasadniony tyleż jako kontynuacja różowych wechikułów co jako pewna przeciwwaga dla
Vaginalnego Pojazdu Mimosy Pale.

PINK NOT DEAD!

maurycy

EASY RIDING PINK



Kinitted Motorbike at Extreme Craft’s Flickr Stream

Dear PINK’s

OK – I am wasted – I did pretty many satisfactory things though 🙂 Tomorrow (or rather today already) I am flying to California to coordinate the execution of the Pink Bridge for The New Children’s Museum in San Diego. But before that something for Pink Riders 🙂 Another spectacular case of the Heavy Pink Knitting: Knit Motorcycle found at Extreme Craft’s Flickr Stream. Granny’s Free Ride to XXX Porn – WoW! Falls into The Banal Conversion category but with what Glory 🙂

PINK NOT DEAD!

maurycy

more Extreme Craft:

www.extremecraft.com

Kinitted Motorbike another view

Check Also:

PINK TANK AGAIN

KINITTED PINK

PINK TOGETHER (scroll down)

PINK CROCHETTES

PINK-23

Dear PINK’s

Wpadłem niedawno po raz kolejny w szpony Klossa – cóż sentymentalizm czysty i oczywisty. Tym razem jednak bardziej niż ϟϟ-mani zafrapowały mnie dziewczyny Hansa – Mikulski był jednak konkretnym Bondem w tej materii: polki i niemki, młode i stare – wszystkie omdlewają na widok niennagannie odprasowanego munduru Abwehry. Jedna Jednak Jedynie historia jest naprawdę “romantyczna” – polecam odświeżenie sobie Kuzynki EdytyZawieruszanka spokojnie mogłaby nosić różowy Baby Doll 🙂

PINK NOT DEAD!

GHOSTS OF SPRING (PINK)

Nie mogę uwierzyć w to co dzieje się na Żoliborzu! – pada marcepanowy śnieg, kasztany jak katedry, miliony kwiatów jednocześnie objawiaja swe różane wnętrza, kiście bzu słodsze niż winogrona, Szaleństwo, Gloria, Świat w Mokrej Sukience! – zaraz się przewrocę i tak już zostanę z wyrazem zachwytu, głupim uśmiechem przyklejonym do ust – tak chciałbym umrzeć 🙂

SMS do Rusałki, 9 maja 2006, 11.00



WWA Sakura at my Flickr stream

Dear PINK’s

W Meksyku chodniki już zasypane płatkami hakarandy (fiolet), wiosna zaczyna pulsować w żyłach, w Polsce z tego co czytam co poniektórzy już zrywają się z łańcuchów. Już niebawem Gigant Zima zegnie swój bury grzbiet i przepadnie pośród trzasku pękających lodowców by ustąpić miejsca Królowi Wiośnie. Jeśli zaś o święto wiśniowych płatków to nie trzeba w tym celu koniecznie jechać z wycieczką do Japonii – mała majowa wyprawa na Sady Żoliborskie i oczy szeroko otwarte w zupełności wystarczą 🙂

PINK NOT DEAD!

maurycy



Pink Trash #003 at my Flickr stream

RÓŻOWE OBCASY



Erotika Love Store Polanco: floor, dildo display at the center (light box table), on the right octagonal mirror column, pattern reduced to half size – 30 instead of 60 cm.

Dear PINK’s

W ostatnich “Wysokich Obcasach” ukazł się artykuł Julii Pańków pt. Wyciskarka i Kultura Rozkoszy – jest tam mały fragment dotyczący tak mojej pracy jak generalnie erotycznej obsesji – ponieważ poczuwam się odopowiedzialny za termin Kultura Rozkoszy a na kwestionariusz autorki odpowiedziałem w sposób dosyć wyczerpujący (z czego na forum ogólnopolskim i wszechkobiecym ocalał tradycyjnie jakiś okruch jedynie) pozwalam sobie poniżej zacytować całość. Przy okazji małe sprostowanie: podany na stronie gazety pod hasłem “zdjęcia z wystawy w CSW” link to w istocie link do setu PND! na moim flickerze zawierającego multum zdjęć powiązanych z tematem z czego niewiele z wystawy w CSW – postaram się nadrobić ten brak dokumentacji w niedalekiej przyszłości 🙂

PINK NOT DEAD!

maurycy

PS: Nie wiele ostatnio publikuję na blogu bom dość dokumentnie zmasakrowany nadmiarem bieżących projektów ale bedę się starał nadrobić na tamtym świecie. Na ilustracjach fragment dokumentacji ze kolejnego lokalul Erotiki jaki miałem przyjemność zaprojektować z marszu w przerwie pomiędzy Targami Sexu a montażem wystawy w El Eco.

– Jaka jest reakcja mieszkańców Meksyku na sex shop? Czy jest traktowany jak inne tego typu sklepy, czy raczej projekt artystyczny czy designerski?

Mieszkańcy Meksyku to bardzo szeroki termin a i społeczność skrajnie klasowo podzielona więc nie czuję się na siłach odpowiadać za nich wszystkich. Natomiast jeżeli chodzi o różowe sekshopy to o ile dobrze rozumiem intencję Pani pytania to funkcjonują one absolutnie w swojej niszy a nie jako ekskluzywny projekt designersko-artystyczny. Ludzie z pewnością zauważają różnicę estetyczno-koncepcyjną co dla nich najczęściej przkłada się po prostu na jakość, natomiast ja jako człowiek obserwujący zjawisko tak z zewnątrz jak i od wenwnątrz widzę, że nasze podstawowe założenia się sprawdziły i że “Erotika” ma więcej klienteli kobiecej niż inne sklepy, ludzie czują się tu dużo swobodniej i przychodzą ewidentnie z przyjemnością a nie z poczuciem winy.

Zresztą może to pytanie należałoby trochę przeformułować bo chyba warto najpierw się zastanowić jaka jest w ogóle reakcja ludzi na sex shop i że ona nie może być paralelna do reakcji na jakikolweik inny sklep czy miejsce rozrywki ponieważ seks jako taki jest czymś niezwykłym. Niezależnie od tego czy jesteśmy w tej dziedzinie skończonymi chamami czy ludźmi skrajnie wyrafinowanymi, niezależnie czy jesteśmy tu spełnieni czy zablokowani, niezależnie wreszcie od ilości naszych kochanek/kochanków seks pozostaje zjawiskiem niezwykłym i jest to jego fundamentalna cecha a co za tym idzie nawet najbardziej rutynowy czy wręcz żałosny sex shop również jest miejscem niezwykłym. Dalej precyzując kontekst geokulturany – meksykanie jako południowcy są w sposób naturalny bardziej otwarci na przyjemność jako taką, niezależnie od wszelkiej hipokryzji jaka i tam towarzyszyć może kwestiom rozkoszy będąc wynikiem edukacji katolickiej i jej nieodrodnego dziecka czyli moralności mieszczańskiej. 
 

– Ile sex shopów już powstało? Czytałam, że pierwszy to tylko początek sieci.

W tej chwili Erotika to już 53 sklepy z czego około 20 sieciowych – reszta to “franchising”) umiejscowione tak w Mexico DF jak i w innych miastach. Natomiast wracając jeszcze do kwestii hipokryzji w społeczeństwie meksykańskim to godny uwagi wydaje mi się fakt, że o ile otwierając je nie napotykaliśmy z reguły na zastrzeżenia dotyczące charakteru i oferty to w niektórych przypadkach musieliśmy wyeliminować termin “Sex Shop” z nazwy i zamienić go na skądinąd przyjemny “Love Store”.
 

– Czy brał Pan udział także w projektowaniu gadżetów dostępnych w sklepach albo w ich wyborze? Czy asortyment różni się od tego z typowych sklepów “za zasłonką”?

Do pewnego stopnia tak. “Erotika” zdecydowanie stawia na zabawki bardziej niż na filmy pornograficzne a jest to wynikiem tak konkurencji rynku pirackiego jak faktu, że sfera gadżetów, wobec generalnej ekspansji świadomości seksualnej stymulowanej poprzez doświadczenie internetowe, przeżywa w tej chwili prawdziwy boom. Jestem odpowiedzialny za wizerunek naszej oryginalnej marki zabawek “!WoW!” w ramach której najpierw sam zaprojektowałem opakowanie wibrującego silikonowego pierścienia a następnie nadzorowałem, jako powiedzmy “dyrektor artystyczny”, większy projekt opakowań różnych zabawek. W tej chwili “Erotika” zaczyna rezygnować z importu gadżetów produkowanych w Kalifornii i przechodzi na własną linię – tu następnym krokiem będzie mam nadzieję projektowanie samych przedmiotów na co mam niezmierną ochotę ale to wymaga jeszcze czasu.
 

– Czy widziałby Pan szansę na otworzenie tego typu miejsca w Polsce?

Szansa  na otworzenie takiego miejsca istnieje wszędzie bo wszędzie istnieje potrzeba urozmaicenia naszego życia erotycznego. Polska jako kraj europejski nie wydaje się być w tym wypadku tak trudnym kulturowo regionem jak na przykład kraje muzułmańskie. Nasza generalna powaga i cierpiętniczość jednak a przede wszystkim głęboko zakorzenione poczucie winy towarzyszące kwestiom rozkoszy a będące w znacznej mierze wynikiem wspomnianej edukacji katolickiej i nazywając rzecz po imieniu obecności agresywnego katolicyzmu w naszym kraju nie ułatwiają swobodnego rozwoju kultury erotyczej. Paradoksalnie na naszym rynku sex shopy o najwyższym standarcie to rdzennie niemiecka sieć Beaty Ushe.

  – Na Zachodzie istnieją sex shopy z tzw. wyższej półki, na przykład Babeland czy sklep Nathalie Rykiel. Czy były dla Pana inspiracją? Czy te zjawiska ocenia Pan pozytywnie?

Znam Babeland i sympatyzuję z nim przede wszystkim jako z projektem robionym przez kobiety dla kobiet mimo, iż ostatecznie nie satysfakcjonuje mnie on w 100%. Jeżeli chodzi o inspiracje to zdecydowanie nie –  w jakimkolwiek projekcie niezależnie od tego czy realizuję go w sferze sztuki, architektury pejzażu czy w seksbiznesu wolę podpierać się własną głową niż analizą istniejącego rynku. Moja świadomość jest oczywiście efektem mnogości doświadczeń i wpływów ale wierzę głęboko, że najpierw trzeba czuć i myśleć a dopiero później analizować kontekst marketingowy i osiągnięcia konkurencji – odwrócenie tego procesu w środowisku reklamowym jest główną przyczyną wtórności i niskiej jakości fantazji jakie nam ono serwuje na co dzień. 

– Wiem, że na pytanie o aspekt etyczny już Pan odpowiadał, ale nie moge się oprzeć. Czy sex shop Pana projektu służy w tym samym stopniu przyjemności mężczyzn i kobiet? Czy też pozostaje wykwitem męskich fantazmatów? Obejrzałam zdjęcia tego projektu i rzuciło mi się w oczy logo z Azjatką w obroży sado-maso. Uruchomiło to we mnie ciąg skojarzeń dotyczących np. sexturystyki do Tajlandii, japońskiej pedofilii (obrazek jest taki słodki) i tym podobne. Nie są to skojarzenia zbyt pociągające dla kobiet (o ile mogę mówić w ich imieniu), z drugiej strony wnętrze wydaje się bardzo dziewczęce i zachęcające. Czy to świadoma decyzja?

No tu dotyka Pani jednocześnie tylu złożonych problemów, że na ten temat można by książkę napisać, zresztą niejedną napisano. Może zajmijmy się nimi w takim razie po koleji: Primo etyka i kultura rozkoszy nie pozostają idealnie paralelne: Grigorij Galitsin od półtora roku siedzi w więzieniu – dlatego właśnie, że przekroczył granice etyki i prawa albo dlatego, że komuś w Rosji nie spodobała się jego ostentacja i fortuna – najpewniej z obu tych przyczyn. Nie zmienia to jednak  faktu, że przejdzie on do historii współczesnej erotyki obok Richarda Kerna jako jeden z najwybitniejszych pornografów przełomu wieków. Nomen omen moja dziewczyna kupiła mi na święta jego album, który cały czas można dostać w angielskim amazonie a który jest prawdziwą perłą dla oka. Jeżeli o mój różowy sex shop to projekt zasadniczo skierowany jest tak do mężczyzn jak i kobiet a nawet poprzez swój charakter może być postrzegany jako “sfokusowany” na środowisku kobiecym z drugiej strony oczywistym chyba dla wszystkich przytomnych ludzi jest fakt, że libido jest siłą pierwotną determinującą bezporównania bardziej mężczyzn niż kobiety i prównywalną w ich przypadku jedynie z instynktem macierzyńskim. Kobiety swój boom erotyczny przeżywają z reguły pomiędzy 25 a 35 rokiem życia podczas kiedy mężczyzn ciekawość i niepokój seksualny nie opuszczają aż do późnej starości. Monogamia jest produktem kultury i jako taka jest nam zasadniczo obca – tutaj polecałbym lektury Iwana Blocha – seksuologa głośnego w latach 30. Prawie każdy mężczyzna jest voyerem i potrzebuje odmiany w swoim życiu seksualnym stąd ogromny sukces pornografii zdominowanej przez perspektywę męską choć mamy interesujące przypadki produkcji kobiecych, żeby wymienić tu choćby klasyczną już Candida Royale czy bardziej współczesną a totalnie szaloną Beladonnę. Jeżeli chodzi o SM to proszę pamiętać, że katowanie ludzi na Pawiaku czy w kazamatach Inkwizycji to jedno a igraszki świadomych partnerów w prywatnych salkach tortur to coś zupełnie innego. O relacji pomiędzy władzą a seksem napisano zresztą tony książek. Jeżeli zaś o asocjacie orientalne to należy uświadomić sobie, że Azja, a przedewszystkim Japonia dysponuje kulturą erotyczną starszą i nieporównanie bardziej wyrafinowaną niż Biały Człowiek. W przypadku Japonii możemy mówić wręcz o kulturze perwersji bo fakt, że coś jest dla nas etycznie niekaceptowalne nie oznacza, że nie jest częścią skoplikowanego i wyrafinowanego systemu kodów, ikon i zachowań. Mroki seksualności będą istnieć tak długo jak długo pozostawać będzie ona w podziemiu a może dłużej jako że zderzenie instynktu ze świadomością jest przepotężne. Seksturystyka jako taka nie wydaje mi się czymś godnym potępienia to raczej mechanizmy ekonomiczno-społeczne jakie ją obecnie determinują – wyzysk człowieka przez człowieka – są niegodne. Sygnalizuje pani japońską pedofilię – tu znowu kwestia jest bardziej złożona niżby się wydawało: pedofilia to śliski teren i kwestia w pewnych punktach ambiwalenta bo co innego ochydna eksplotacja młodziutkiej istoty a co innego jej idealizacja jako obiektu pożądania – młode jest piękne również na poziomie zmysłowości a dzieci już bardzo wcześnie posiadają własną świadomość erotyczną. Gwałt zadany dziecku to jedno a seksualne igraszki podlotków i efebów którzy czestokroć sami są zainteresowani esperymentowaniem i podejmowaniem erotycznej gry z dorosłymi a jednocześnie potrafią z premedytacją wykorzystywać swoją atrakcyjność to osobna kwestia. Polecałbym tu film “Love and Pop” Hideaki Ano, który czujnie analizuje zjawisko współczesnej prostytucji japońskich nastolatek. Jeżeli zaś o sam koncept sexshopów to tak jak mówiłem we wcześniejszych wywiadach – ich wizerunek miał inicjalnie budzić skojarzenia z miejscami takimi jak cukiernia czy perfumeria a więc z sanktuariami przyjemności, bardziej niż grzechu nie będąc jednocześnie zawoalowanym poprzez metafory i zachowując soczystość esencjonalną dla seksu. To jest myślę klucz do zrozumienia na jakim poziomie “Erotika” ma funkcjonować i jak ja chciałbym postrzegać to co nazywam kulturą rozkoszy. Jest to również natychmiastowy punkt komunikacji z kobietą dla której piękno, uroda czy przyjemność zmysłowa celebrowane na poziomie spa, masażu, kosmetyki czy galanterii są oczywiste. 

– Czy projektując sex shop czuł się Pan artystą?

Nuży mnie szalenie ta nieustanna potrzeba klasyfikacji, mitologizacja i demitologizacja artysty. Nie zajmuję się bezustannie własną osobą i definiowaniem tego kim jestem. Czy poeta przestaje być poetą kiedy nie pisze wierszy i czy jest nim także gdy przepycha zatkany sedes? – to trochę absurdalne rozważania. Napewno jako osoba oscylująca pomiędzy kulturą wysoką a popularną miałem możliwość podejść do takiego zajawiska jak seks shop dysponując szerszym kontekstem niż powiedzmy przeciętny projektant wnętrz. Jest to zresztą nisza ciągle jeszcze na tyle zaniedbana, że często żaden profesjonalista nie bierze udziału w formułowaniu jej jako przestrzeni wizualnej i emocjonalnej. Takie miejsca najczęściej powstają po prostu na tzw. “żywca”, w sposób dosyć przypadkowy. Żeby kultura rozkoszy mogła zakwitnąć muszą zająć się nią ludzie wrażliwi i świadomi, jeżeli to nie nastąpi w nieskończoność będziemy mieli tu do czynienia z wizualnym chamstwem czasem zabawnym czy wręcz podniecającym ale jednak wciąż prymitywnym i zachowawczym.

Prosiła pani oprócz zdjęć sex shopów również o fotografie mojej sypialni. Z sankturium rozkoszy w ciągu ostatnich miesięcy – od narodzin mojego synka – przeformułowała się ona znacznie i zamieniła w moszczone pluszem gniazdo dla dzidziusia. Mimo wszystko to dobry pretekst do tego, żeby porozmawiać o przestrzeni erotycznej. Andrzej Sapkowski w którymś z wywiadów powiedział że “seks jest w głowie a nie w dupie”  – całkowicie się z nim zgadzam. W praktyce oznacza to, że naszą rozkosz cielesną możemy stokrotnie multiplikować dając jej odpowiednią oprawę. Sam jestem zdeklarowanym fetyszystą i wiem, że igraszki np. z kostiumami mogą być niesłychanie stymulujące i urozmaicić wspaniale życie w związku. Przestrzeń dla rozkoszy i miłości jest szalenie ważna i tak jak w dziedzinie bielizny ostatnia dekada pokazała, że koronki i pończochy to nie wszystko, podobnie rzecz ma się z sypialnią. Świece są przyjemne ale naprawdę można pokusić się o wiele więcej. Mnie samemu zdarzało się poświęcić czasami kilka godzin tylko po to żeby przygotować sypialnię do jednej upojnej nocy – ultrafioletowe oświetlenie, fosforyczne zasłony i prześcieradła mogą przetransportować nas do całkowicie fantastycznego świata, jeżeli rozsypiemy przy okazji wokół łóżka tysiąc plastikowych diamentów możemy nasze pożądanie realizować w skali kosmicznej czy wręcz boskiej. Sposobów jest wiele – polecam eksperymenty ze światłem, projekcje no i oczywiście lustra – jesteśmy piękni w chwilach rozkoszy. Od dawna mam ochotę na poważny projekt w tej materii tak na poziomie wystawy czy konkursu jak konkretnych, indywidualnych realizacji – jeżeli ktoś chce żebym mu zaprojektował sypialnię jestem do dyspozycji. Kultura przestrzeni rozkoszy z mojego doświadczenia najciekawiej wygląda w Japonii – polecam wszystkim znakomity album Kyoichi Tsuzuki “Satellite of Love” będący niewiarygodną antropologiczno-estetyczną wycieczką po pokojach japońskich hoteli na godziny.



Erotika Love Store Polanco: ceiling, the whole octagonal concept started from a concave octagon in the center of the plafond – a legacy of the previous owner (small cafe bar) the two central octagons are inverted steps, three pink octagonal neon are installed at the very center of the ceiling. Two convex mirrors help to control the space.

SISSY MONOLITH



Pink Monolith big photo at my flickr stream

Dear PINK’s

Pink Monolith – “austrian curtain” applied over. This “Kubric’s alike” monolith was never touched during the existence of the museum. I decided to apply white light on it (the whole expo is illuminated with UV) for two reasons – first: if I am trying to build a bridge between high and pop I do not want full night club lighting in the museum a touch of “neutral” cold white seams right here; then most of the fluo pinks tends to have orange-ish tone in the Black Light and I wanted to preserve The Pink as much for what it means (Pink Monolith, Pink Not Dead!) as to retain certain link with rebel punk color dynamics (Never Mind the Bollocks here is the Sex Pistols)

PINK NOT DEAD!

maurycy

More from my “Eco Fver” Exhibition at my flickr:

ECO FEVER Set

BEHIND THE PINK DOOR



Weronika in Pink (all clothes from my personal collection); CCA Ujzadowski Castle, April 7th, 2006; photo by: Igor Omulecki

Dear Pink’s

I am assemblig my next exhibition: Eco Fever – opening Thursday 28th, 19.30 at Museo Experimental El Eco – this time multicolor although there is a strong pink accent in it – soon photos (pink here – full rainbow at my flicker) – right now I am pretty exhausted so just couple of flashbacks from PND! – Thanks Igor 🙂

PINK NOT DEAD!

maurycy



Miss X, Me & Ewa – back stage during “Via Lactea” – Carla Fernandez Cat Walk at CCA Ujzadowski Castle, April 7th, 2006; photo by: Igor Omulecki

PINK BONDAGE



Maria photo found at doushd’s flickr stream originally from BoundNdetermined.com

Dear PINK’s

Na zdjęciu powyżej mamy dość ekstremalny przypadek Pink Bondage w przestrzeni publicznej. Mimo, iż nie jestem głeboko zaangażowany w temat to z zainteresowniem śledzę tę dziedzinę Sztuk Zmysłowych. Pamiętam do tej pory moje zaskoczenie kiedy w instrukcji dołączonej do mojej pierwszej liny (fioletowy nylon) zamiast rysunków technicznych znalazłem dość ładny mikro-esseik opisujący uroki bezsiły. Wiązanie jako doświadczenie seksualne podzieliłbym zasadniczo na dwa wymiary – emocjonalny i estetyczny. Personalnie jestem bardziej zainteresowany tym drugim – wolę wiązać niż być wiązanym 🙂 Jako człowieka uprawiającego sztuki wizualne interesuje mnie seksualny impakt obrazu a bardziej jeszcze moment przekraczania granicy pomiędzy ciałem a obrazem. Pamiętam jak swego czasu się zdumiałem kiedy przeczytałem w polskiej edycji Maxa wywiad z najważnieszym aktualnie pedagogiem pośród polskich artystów – Grzegorzem Kowalskim, który zdecydowanie odcinał się od relacjonowania jego eksperymentów z tradycyjnym japońskim sznurowaniem. Nie kwestionuję tu autentyczność deklaracji Kowalskiego, raczej dziwię się, że dla człowieka tak otwartego i odważnego podobna asocjacja była niemiłą. Shibari* to niezwykle wyrafinowany kunszt, w zasymilowanej już historii sztuki mamy w końcu Bellmera i jego fascynujące perwersje a przede wszystkim sex jako doświadczenie jednocześnie emocjonalne, fizyczne i wizualne pozostaje jedną z najbardziej konsekwentych realizacji idei performace, szczególnie jeżeli uprawiany jest ze świadomością estetyczną.

PINK NOT DEAD!

maurycy

* Zainteresowanym polecam stream Steve Osady na Flickerze – nomen omen to symptomatyczne, że jeden z popularnieszych mistrzów gatunku, dający około 400 przedstawień rocznie, jest niemcem.

FUTURE BOOBS



Inflatable Doll Boobs big photo at my flickr stream

Dear PINK’s

As I wrote already before I really don’t like inflatable dolls – I find them indignantly grotesque – if it will be up to me I would like to eliminate them completely (together with most of sex jokes) from the store. Still I must to admit that this particular one (anime alike character) although of very rough face distinguish itself strongly from regular stock and that not only because of its mesmerizing fluorescent body; what I found most astonishing is that the creators provided it wit some interior organs: inflatable heart and ovaries.

PINK NOT DEAD!

maurycy

Check also:

PINK PYGMALIONISM

PINK GEMS



Elongated Trillion Pinkish-Red Spinel from Sri Lanka (5.99 ct.) big photo at J. Stone flickr stream

Dear PINK’s

Dzisiaj Różowe Kamienie: Klejnoty, Kobiety, Krew – Piękno Doskonałe / Piękno Przeklęte – ileż opowieści, legend, fantazji. Jako, że mam mentalność sroki więc z równą satysfakcją delektuję się autentyczną biżuterią jak błyskotkami z plastiku. Te ostanie jako nieobciążone żadną klątwą i zdecydowanie dla mnie dostępniejsze wykorzystałem na wystawie PND! do zaimprowizowania małej instalacji pt. Pink Treasure. Prezentowane tu cacka pochodzą z południowej Azji, w tym dwa poniższe z Birmy a to dziś dzień historia całkiem nie różowa choć 2008 zapowiada się dla Birmańczyków jako rok nadzieji.

Today Pink Stones: Jewels, Women, Blood – Perfect Beauty / Damned Beauty – how many stories, legends, fantasies 🙂 As I have pretty magpie mentality I am equally satisfied delighting myself with authentic or plastic bijoux. Those last ones as free from the curse and definitely more available for me I used at PND! Expo to improvise small installation entitled Pink Treasure The beauties presented here came from South Asia. The two below are from Burma, which today is all but pink reality although 2008 seams to be a year of hope for Burmese.

PINK NOT DEAD!

maurycy



Cushion Cut Hot Pink Spinel From Burma (2.25 ct.) big photo at J. Stone flickr stream



Cushion Cut Unheated Burmese Ruby (2.42 ct.) big photo at J. Stone flickr stream