PINK CHRISTINE

❤ ❤ ❤ Wenus miała miękkie kształty, białą, atłasową skórę i pełne, jędrne piersi, o cynobrowych sutkach. W nagłym pochyleniu ud ujrzałam jej wargi, różowe i delikatne ❤ ❤ ❤

Dear PINK’s

Biało-różowe wargi, różowo-brązowe wargi. Różowieją różowo-brunatne koniuszki piersi. Ssanie różowych pączków róży !!! Dziś Różowe Szaleństwo – “Pamiętnik Krystyny” – kolejna perła erotycznej grafomanii i to tym razem pierwszej wody 🙂 Jest lato 1916 młody porucznik pruskiej cieżkiej artylerii Heinrich von Neumann odnajduje przypadkiem niepozorny rękopis pisany kobiecą ręką i sygnowany Christine S – jako, że w rzeczywistość jest wysoko postawionym oficerem niemieckiego wywiadu przesyła go specjanym kurierem do Berlina – zamiast tajnego raportu. Nie można wrazić słowami konsternacji dowództwa sztabu niemieckiego. (…) Tak oto zaczyna się zawrotna światowa kariera “Pamiętnika Krystyny”. 47 wydań brytyjskich, masowa dziesięciomilionowa edycja Whellarda w USA, tłumaczenie na 68 języków, 9 ekranizacji kinowych i telewizyjnych – to zaledwie część sukcesów tego utworu. Kiedy w 1978 r. prezes Francuskiego Stowarzyszenia Pisarzy Brukowych, Michel Firadoux zwrócił się z apelem o odnalezienie autorki “Pamiętnika” i zapowiedział przedstawienie jej do Nagrody Nobla przez świat przeszła najpierw fala procesów o ustalenie autorstwa, potem procesów o zniesławienie, następnie fala rozwodów i wreszcie dysertacji naukowych. – to wszystko z posłowia doc. dr hab. Tycjusza Morawińskigo z bliżej nie określonego Instytut Historii Sztuki. Chapeau bas! Tajemniczy Tycjuszu – posłowie godne jest tekstu. A must know dla wszystkich wielbicieli lierackich kuriozów, książeczka przezabawna, momentami napisana i zredagowana po prostu skandalicznie*, jednocześnie niesamowicie przerysowana i literalnie ociekająca seksem. Literatura akcji w pełnej erotycznej glorii 😀

PINK NOT DEAD!

maurycy

Już jako trzynastoletnia dziewczyna o białoróżowej cerze odznaczałam się wyjątkową urodą i harmonijną budową ciała. Zapowiadałam się na piękną kobietę. Do trzynastego roku życia mój temperament zupełnie milczał. Dopiero gdy na różnych częściach mojego ciała ukazały się pierwsze objawy dojrzałości, gdy zaczął narastać meszek kędzierzawych włosów w miejscu, które matka pozwalała obnażać tylko przy kąpieli i które uważała za bardzo wstydliwe, wtedy do ciekawości zaczęło dołączać samouwielbienie.

str. 3

Stryjenka znajdowała się w łazience. Postanowiłam zrobić jej niespodziankę gdy nadejdzie – i z kwiatami schowałam się w garderobie między suknie. Stałam cichutko zadowolona ze swego planu. W kilka chwil potem Helena weszła do sypialni. Przed lustrem zrzuciła z siebie płaszcz kąpielowy i stanęła zupełnie naga. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam całe piękno jej wspaniałego aksamitnego ciała. Smukłe biodra, jędrne nogi, kuliste przepiękne piersi o różowych koniuszkach.

str. 5

Z taką ciekawością i napięciem pożerałam wzrokiem ów przedmiot, że oczy mi niemal wyszły na wierzch – był to długi, gruby, mięsisty wał. Jakiż był inny od tych, które widziałam na posągach i u młodych chłopców. Bałam się go a jednocześnie dreszcz rozkoszy przenikał moje ciało. Stryj Artur nie patrzył w moją stronę, oczy jego pochłaniało nagie ciało kobiety. Wydawało mi się, że ręką chce poskromić buntowniczy członek, bo wodził po nim zgiętymi palcami w jedną i drugą stronę. Zobaczyłam, że nagle odsłonił jego grubą główkę; lęk mój wzrósł, lecz wzrosło i uczucie rozkoszy. Mocno zacisnęłam uda, Stryj ujął bezsilnie zwisającą rękę Heleny i poprowadził ją ku temu mięsistemu wałowi, który lekko drgał nad zwisającymi dwiema kulami.

str. 7

Uda miała rozszerzone niemal do granic pod naporem ogromnych, muskularnych, ciemnobrązowych łędźwi hrabiego. Widać było czerwień warg sromowych, różową miękkość wilgotnej łechtaczki, a także puszyste, naperfumowane kudełki, łączące się na jej wzgórku z czarnymi jak węgiel, silnie kręconymi włosami hrabiego Borysa. Był to widok niezrównany, oszałamiający i upojny. Samo jego wspomnienie doprowadzało ją do szału.

str. 35

Widziałam więc dwa piękne ciała splecione w uścisku. Książę wpychał jej głęboko, swój członek aż po same jądra, gniotąc jej delikatny brzuszek, a twardym torsem miażdżąc piersi. Rudolfina oddawała się mężczyźnie z całym szalonym entuzjazmem płciowym, odpowiadała na jego gorąco coraz szybszymi ruchami. Aplikował jej serię pchnięć, falowaniem bioder. (…) W chwilę potem Rudolfina owładnęła sztywnym jeszcze członkiem księcia i bawiła się nim jakiś czas. Następnie rozwarła uda i wytarła swą napęczniałą szparkę batystową chusteczką. Uśmiechnęła się zadowolona, że jej uda zgarnęły pierwsze siły księcia. Postanowiłam się zrewanżować. Książę Eugeniusz był nadzwyczaj uprzejmy. Traktował nas z niezwykłą delikatnością (…)

str. 51

Płonącym spojrzeniem książę pochłaniał rozwarte przed nim skarby mojej szparki, którą na próżno usiłowałam zakryć ręką. Palącymi pocałunkami całował moją dłoń, lizał szparkę, aż ciarki zaczęły chodzić mi po krzyżu. Potem ukląkł między udami i pochylił swój twardy, potężny korzeń, aby jego wyrzeźbioną glowicą poszukać wejścia (…)

str. 52

Przeszliśmy po moście na wyspę i tam sprowokowałam Arpada do wyznań. Młodzieniec rzucił mi się do nóg i oświadczył, że będzie mnie kochać aż do śmierci. Uwielbia ziemię, po której stąpam. Blagał bym mu pozwoliła ucałować swoje stopy. (…) Drżałam i wiłam się z rozkoszy… Traciłam niemal zmysły z podniecenia. Przymknęłam na chwilę powieki. Gdy je otworzyłam, dostrzegłam blisko mych ust wspaniale napęczniały, gruby, podobny do rogów byka – członek Arpada.

str. 59

W sypialni Róża padła mi na szyję i skarżyła się, że jej nie kocham, skoro pozwoliłam mężczyźnie na posiadanie mego ciała. Była bez majteczek. Ściągnęłam z niej sukienkę i pochyliwszy ją nad krawędzią fotela zaczęłam całować różowe koniuszki jej piersi, lizać jędrne dziewczęce wargi między udami. Ferry pomógł mi pieścić Różę i obnażyć ją zupełnie. Wielką głowicą swego członka począł rozchylać krawędzie jej muszelki…

str. 74

“Pamiętnik Krystyny”
Wydawnictwo A.T., Warszawa, 1990

“Pamiętnik Krystyny” – kompletny tekst bez posłowia:

❤ Word

❤ ❤ HTML (scroll down)

przy okazji Kiϟϟ: Christine Sixteen – jednen z ich najpopularniejszych kawałków – niewiarygodny poziom prostoty…

* we wszystkich cytatach zachowana została oryginalna pisownia i interpunkcja

APRIL PINK



April Flores
courtesy of Coop666

Dear PINK’s

Today once again BBW Pink: Nasty but Nice April Flores aka Fatty Delicious – Lovely Lady indeed 🙂 The photo by Coop – L.A. based “artist, huckster, and almost a photographer”: shamelessly californian, naughty-spirited, slightly arrogant but definitely talented, generous (you can freely download his photos in very high resolution) – someone doubtlessly soaked in pop culture up to the top of his head… there is many things you can tell about him but for me probably the most important is that rich conscious hedonism that emanates even from his wildest shots. One can sense that the people play and have fun here and that feels right & cool 🙂 I came over his work for the first time searching for library nudessubject obviously very dear to me, later I started exploring more of his work and often find myself surprised and amused by his ideas. Check his approach to the idea of Pink Riders, explore his stream on your own – there is plenty of Pleasure, plenty of Pink, plenty of Pop, really plenty of Everything there 🙂

As for this specific photo – I am posting it here for many reasons: the girl is really pretty and you do not need to have BBW fetish to recognize it, her sexual energy is great, the whole photo radiates pink and finally the stripy dildo she points to the gates of paradise is Candy Bar by California Exotic Novelties – one of my first vibrators, basic one, shown at PND exhibition as part of Pink Landscape 😀

PINK NOT DEAD!

maurycy

Art of Coop

Coop Shop

PHANTOM PINK

Dear PINK’s

Początek lat 90 wydaje się być w Polsce szczególnie owocnym okresem dla różowej literatury – wraz z nastaniem nowych wspaniałych czasów ramię w ramię z duchem wolności pojawił się również fantom libertynizmu. Obok z dnia na dzień legalnych kantorów wymiany walut (konkretny przekręt ale to inna bajka) i dumnie puszących się sklepów z bronią (sic!) w najbardziej nieoczekiwanych (i często nieadekwatnych) miejscach zaczęły jak grzyby po deszczu wyrastać sexshopy. Kioski Ruchu zatonęły pod nawałem publikacji erotycznych począwszy od masówek jak importowany Cats czy rodzimy Wamp a skończywszy na totalnie niszowych wydawnictwach takich jak np. Piesica Marcusa Zaanda czy Pamięć oczu Durvilla de Cardè.* Co się dziać musiało na głebokiej prowincji gdy pozycje te trafiły pod strzechy – uszami duszy już słyszę ten skrzyp sprężyn w materacach i zduszone krzyki rozkoszy rozchodzące się po fabrykach i PGR-ach 🙂 Najbardzie interesujący dla mnie w tym okresie jest fakt, że stadarty europejskie czy światowe zwyczajnie nie miały jeszcze czasu by zadomowić się w naszej rzeczywistości – na rynku panowała wolna amerykanka a wraz z całym tym chaosem i entuzjazmem do głosu dochodziły najdziwaczniejsze pomysły. Jednym z “gigantów” edytorskich tego czasu był gdański Phantom Press International, który niebawem jednak przekfalifikował się zasadniczo na Fantasy i Horror. PP specjalizował się w szybkich licencjach, ekspolatując erotyczną literaturę aglosaską, głównie wiktoriańską i pseudowiktoriańską czyli jednak obowiązujący do dziś na świecie pornograficzny stadart powieściowy. Tłumaczenia to najczęściej spod ciemnej gwiazdy lecz cóż z tego gdy lakierowane okładki z tłoczonymi złotymi literami kusiły spragnionego luksusu, a nawykłego do bumagi offsetowej klasy VIII, mechacącej się tektury i nieczytelnych fotografii, dopiero co post-socjalistycznego człowieka. Do dziś pamiętam nazwisko Grahama Mastertona dumnie sczerzące się do mnie w złotym uśmiechu z wystawy nieistniejącej już dziś księgarni na Placu Wilsona. (Było tam coś o wtykaniu szczotki do włosów w tyłek – mam nadzieję skonfrontować się jeszcze kiedyś z tą obiecującą pozycją) Wtedy nie miałem czasu ani dyspozycji by swobodnie zanurzyć się w słodko cuchnące bagno grafomanii – dziś czynię to z lubością (choć są pewne granice ale o Dnach Den takich jak Różowa Seria Pink Press [2000] czy Seria Erotyczna Cats [1993] innym razem) i zmiennym szcześciem – ostatnio udało mi się przechwycić dwie pozycje wydane przez PP w osławionej Kolekcji Afrodyty: jedna to wydane anonimowo Młodzieńcze awantury – naprawdę wdzięczny kawałek pornografii przerabijący klasyczny motyw przyjaciół z lat dziecięcych spotykających się z miluchnymi a ciekawskimi kuzyneczkami jedego z nich na wakacjach na wsi, drugi to Celeste Piano Instrument Rozkoszy – konkretna już chała, typowa literatura akcji, grubymi nićmi szyta mistyfikacja będąca rzekomą autobiografią autorki. W tej materii wszelkie rekordy bije jednak Pamiętnik Krystyny ale ten zachowuję sobie na osobną okazję bo zaiste smakowity to kąsek. Poniżej kilka fragmentów z Różowego Anonima. Pozostaje mi życzyć przyjemnej lektury, której mam nadzieję towarzyszyć będą westchnienia, rumieńce, imponujące erekcje i obfitość miłosnych soków 🙂

PINK NOT DEAD!

maurycy

Zanim dziewczęta spostrzegły, do czego zmierzamy, ich koronkowe halki powędrowały do góry, a cudownie białe pośladki zaczęły cieszyć nasze oczy. Nie mogliśmy ich shańbić używając rózg. Kilka klapsów wywołało na gładkich powierzchniach koloru kości słoniowej prześliczny odcień różu.

str. 37-38

Oboje wszelkimi siłami, w szalonych uściskach, wspomagając się wzajemnie, usiłowali wcisnąć jeszcze głębiej ów czarodziejski klin w siedlisko rozkoszy. Zaraz też zdziwiła mnie wprost doskonała harmonia, którą odnalazło tych dwoje. Widziałem ją przedewszystkim we współpracy unoszących się dziewczęcych bioder i susów drżących chłopięcych pośladków. Wytężona praca, bo przecież jeszcze nie sztuka, niebawem przyniosłą swój kojący skutek. Roznamiętniony młodzieniec, zanurzony w oceanie rozkoszy wystrzelił strumieniami spełnienia. Niemniej oczarowana panna, osiągnąwszy równy poziom bezgranicznej błogości, w zamian za ten hołd złożony jej utraconemu dziewictwu, oddała niemałą porcję wilgoci. Jeszcze chwilę smakowali doskonałość, demonstrując wszelkie odcienie zachwytu.

str. 55

Przywarliśmy do siebie złączeni lubym spoiwem. Jednym słowem, do zamka włożono właściwy klucz, przez co otwarcie drzwi do krainy rozkoszy nie przedstawiało większych trudności.

str. 64

Gorący pocałunek i czuły uścisk były odpowiedzią Marii na delikatne ruchy do przodu i w tył mojego sztyletu w nowej pochewce. Potraktowałem to jako sygnał do rozpoczęcia wspinaczki na szczyt kojącego zachwytu. Krok za krokiem, w tempie regularnej sekwencji uderzeń, narastało w niej zmysłowe podniecenie. Z trudem mogłem oddychać, uduszony prawie żarliwymi pocałunkami już nie dziewczęcia, a samej namiętności.

str. 82

Przesunąłem dłoń nieco wyżej odnajdując mały, wrażliwy występ. Wiedziałem, że pieszczota tego miejsca dostarcza dziewczętom wiele rozkoszy. Przyjęłą dotyk dreszczem (…) Miałem więc powody by sądzidzić, że moja partnerka coraz lepiej uzmysławia sobie podstawę uczucia solidarności łączącego dwoje ludzi, że już zaczyna doświadczać przedsmaku tych zmysłowych wrażeń, do których zamierzałem doprowadzić.

str. 100

Przeto nie wiele mówiąc spoczywałem na łożu obok dziewczęcia, leniwie od czasu do czasu przyciskając ją do siebie i spijając słodycz z jej warg i piersi.

str. 118

Młodzieńcze Awantury – Anonymous
przełożył Karol Fryc
Phantom Press International, Gdańsk, 1991
Printed and bound in Great Britain (cena 11 500 zl)

* Sam mam na koncie zrobioną w 1992 okałdkę do erotycznej powieści (nazywała się bodajże Londyński Harem) – mój debiut designerski – dość nieudolne pierwsze koty za płoty – wykorzystałem w nim jednak Róż oraz motywy z Ropsa i Modiglianiego 🙂

PINK MAZE

Marta już wracała do brzegu płynąc na plecach tak, że nad gładką powierzchnią wody widać było różane czubki jej piersi.




Labyrinth 8, 1997 by Toni Pecoraro

Dear PINK’s

Ponieważ skumulowała mi się już solidna porcyjka różowych i paralelnych cytatów czas zacząć wypuszczać ptaszki z sieci 🙂 Na początek SF Pink – kilka fragmentów z Człowieka w Labiryncie Roberta Silverberga. Silverberg nie jest autorem miary Bradburego czy Dicka ale to niewątpliwie utalentowany pisarz. Spotkanie z nim zawdzięczam mojej mamie, która od maleńkości pasła mnie kosmicznymi fantazjami. The Man in the Maze dziś być może już nikogo nie zaskoczy ale warto pamiętać, że powieść tę napisanono na dobre dwie dekady zanim gry komputerowe o strukturze labiryntów pełnych pułapek stały się oczywistością. Różowe, różane czubki, stożki i koniuszki piersi to już swoiste standarty frazeologiczne – niebawem więcej przykładów bezpośrednio z “różowej” literatury różnej maści i proweniencji. Otchłanie grafomanii zostawiam sobie na specjalną okazję – na razie trochę słów, które może nie tyle przyprawiły mnie o rumieńce co literalnie zdetonowały moją jedynastoletnią wyobraźnię. Konsekwencje tego faktu z przyjemnością ponoszę do dziś.

PINK NOT DEAD!

maurycy

Na imię miała Marta – wysoka, smukła, o dużych ciemnych oczach modnie podmalowanych czerwoną szminką i o świetlistych niebieskich włosach, opadających jej na pięknie toczone ramiona. Wyglądała na dziewczynę dwudziestoletnią, ale oczywiście równie dobrze mogła ukonczyć już lat dziewięćdziesiąt i przechodzić trzecie swoje przeobrażenie; w ogóle trudno odgadnąć czyjś wiek a cóż dopiero wiek kobiety. Muller jednak przypuszczał, że ona jest naprawdę młoda. Sprawiała to nie tyle jej gibkość, źrebięca zwierzęcość – bo te cechy są do nabycia – ile jej subtelny entuzjazm, prawdziwa dziewczęcość nie mogła być – wolał tak przypuszczać – osiągnięciem medycyny.

str.63

Wróciła Marta. Była morka, lśniąca, włosy miała przyklejone do smukłej szyji. Piersi jej falowały gwałtownie – małe stożki mięśni z okrągłymi różowymi czubkami. Mogłaby równie dobrze być długonogą czternastolatką, pomyślał Muller, patrząc na jej wąskie biodra, szczupłe uda. Boardman z daleka podał jej suszarkę. Nacisnęła aparacik i w żółtym kręgu promieniowania wykonała jeden pełny obrót. Już sucha, wzięła z półki swoje wdzianko. Narzuciła je bez pośpiechu.

str. 79

Obrazy zmieniały się na złocistym ekranie umieszczonym na wspornikach pod ścianą w pobliżu wewnętrznego skraju Strefy H. Rawlins zobaczył, jak twarz jego ojca, zrazu wyraźna, powoli zlewa się z tłem, całym w pręgi i krzyże, po czym ogarnia ją płomień. Projekcję w jakiś sposób stanowił wzrok patrzącego. Roboty przechodząc tędy widziały ekran pusty. Rawilns teraz ujrzał szesnastoletnią Maribeth Chambers, uczennicę drugiej klasy liceum pod wezwaniem Panny Łaskawej w Rockford w stanie Illinois. Maribeth Chambers z nieśmiałym uśmiechem zaczęła się rozbierać. Włosy miała miękkie, jedwabiste, jak chmurka prześwietlona słońcem, oczy niebieskie, usta pulchne i wilgotne. Rozpięła stanik i odsłoniła dwie jędrne, białe kule o czubkach niby ogniki. Były to piersi osadzone tak wysoko, jakby nie ulegały żadnej sile ciążenia, i oddzielone od siebie rowkiem szerokim zaledwie na jedną szesnastą cala, chociaż sześciocalowej głębokości. Maribeth Chambers zarumieniła się i obnażyła z kolei dolną połowę ciała. W dołkach tuż nad jej pośladkami błyskały ametysty. Biodra zdobił złoty łańcuszek z krzyżykiem z kości słoniowej. Rawlins usiłował nie patrzeć na ekran. Słuchał głosu komputera kierującego każdym jego krokiem.
– Ja jestem zmartwychstanie i życie – powiedziała Maribeth Chambers ochryple, namiętnie.
Przyzywała go kiwając trzema palcami. Robiła do niego oko. Gruchała sprośności.
– Przyjdź tu, za ten ekran, mój ty zuchu! Pokażę ci, jak może być przyjemnie…
Chichotała. Wiła się. Podnosiła ramiona i wtedy piersi biły jak dzwony.

str. 126-127

Robert Silverberg “Człowiek w Labiryncie”, 1969
Państwowe Wydawnictwo “Iskry” Warszawa 1973
przełożyła Zofia Kierszys




To cool down chek The Imperial Snow Maze by Navin Bahl

ЛАНДЫШЫ, СОЛОВЕЙ…




Паровозик из Ромашкова / Steam Train from Romashkovo dir. Владимир Дегтярёв / Vladimir Dyegtyariev, Союзмультфильм / Soyuzmultfilm, 1967 at YouTube

Dear PINK’s

I went over those cute pink twins few months ago but couldn’t figure where they came from a part of that they are russian for sure. Right now digging in soviet animation it popped out. Паровозик из Ромашкова / Steam Train from Romashkovo. To be superquick: He is a Steam Train. He sure is Cute. He sure is Late. The whole story is extremely sensitive and wise. The three key points here are: don’t miss Lilly of the Valley (ландышы) because it would be to miss The Spring itself, don’t miss Nightingale (соловей) because you could be late for The Summer, stop for The Sunrise (рассвет) – each one is different in your life. If you miss it you could miss The Very Life.

PINK NOT DEAD!

maurycy

PS: and check them dancing 🙂

DEEP PINK WOOL




Full Pink Wool #0457 by Poloneker

Dear PINK’s

After last dive into angora pinkness I would like now to introduce you into the more serious and hermetic circles of wool fetishism. As the cold increase that feels proper and promising. Wool fetish is something very exclusive – the community is rather small but extremely devoted. I believe I can understand a little bit the felling behind – to my imagination it speaks as a bondage cocoon, but warmest, coziest than usual BDSM gear – limitation of movement but the security of the womb at the same time. Anyway I may be wrong in my interpretation but that doesn’t change the fact that the very wool idols are mesmerizing. Something from outer space, bit of theatre, bit of performance and sculpture here – don’t be afraid – explore The Tight & Cozy Wool Universe 🙂

PINK NOT DEAD!

maurycy




Full Pink Wool #0461 by Poloneker

Below some links to my favorite wool performers:

Red Wollie

Poloneker

Oompah

My favorite pics:

Pink:

Pink & Black by Redwoolie

Pink, White & Beige (The Monk) by Poloneker

Two Layers of PInk Wool by Oompah

The Rest of Rainbow:

Blue by Redwollie

Yellow & Gray by Redwollie

Woolly home help 1 by Oompah

Oompah’s Wool Art

Wool Fetish Providers:

www.fetishwool.net

www.fetishknits.com

Check Also:

PINK BLINDFOLDED

CATERPILLAR PINK




Fuzzy Love at helenajolie’s flicker stream

Dear PINK’s

W Warszawie ponoć Zima Prawdziwa – szkoda, że mnie tam nie ma – zabrałbym jakąś najfajniejszą koleżankę na nocny spacer po parku z różową latarką 🙂 Tylko ciepło trzeba się ubrać bo Dziewczyna Gorąca Dobra a Zimna Zła 😉 Tak więc tym razem mała sugestia tekstylna, która napełnia mnie dzikim wręcz entuzjazmem: Yeasss! Me Like! czyli Fajne Gąsienice – Liszki znaczy się – chyba Rosjanki 🙂 Pink Angora Rules 😀

PINK NOT DEAD!

maurycy

PINK GLOVES

– Pola, mogę sfotografować twoje rękawiczki? – Proszę. Wszyscy je chcą fotografować.

– Pola. Can I take a picture of your gloves? – Sure. Everybody wants to do it.



Pink Gloves, MG, 2008

Dear PINK’s

Zimno – czas na rękawiczki – na ulicach stolicy spadochroniarze rozstawiają stoliki na których w stertach tęcze paluszków – dla facetów tylko czarne i brązowe. I co? I nic – tak to właśnie jest – męska nuda. Kobieta posiada społeczne przyzwolenie na kolor (czym motywowawane to już inna sprawa – lata hodowli papużek ku uciesze męskiego oka – koleżanki feministki wiedzą wszystko) mężczyzna nie. No chyba, że sportowiec. Cóż można się nie poddawać – w związku z czym narażać się bądź na agresję bądź na uśmiechy pełne politowania. Ja się ciągle nie poddaję – nawet jeżeli to trochę szczeniackie to mam konkretną frajdę ze swojego koloru. Można też chodzić bez rękawiczek, na twardziela, a że odmrożone łapki będą różowe to już inna sprawa – martyrologia – a z tym jesteśmy przecież za pan brat.

PINK NOT DEAD!

maurycy

PINK PANTY EVE




Pink Panty 01 in Ero2 X.Q. V.S.O.P. Ass Collection at biturbovette’s Flickr Stream

Dear PINK’s

Among mexican and general latin New Year’s Eve rituals there is one particularly dear to me related to the underwear color: Those who want to find love and passion in their lives will wear red panties on the 31st of December. Yellow underwear will bring happiness and money. Green is for prosperity, pink is for friendship, white is for hope. Regardless of the color of your undergarments, if you wear them backward all evening, you’re wishing for a new wardrobe throughout the year. (Wearing new clothes is also supposed to guarantee this). You can buy your lingerie, but if they are gifted to you, you will have more luck! So it is up to you to decide what you need most. What I am sure about is that those ladies will have a lot of friends this year 🙂 Anyway whatsoever color you choose I wish you your pinkest dreams to come true in New 2009.

PINK NOT DEAD!

maurycy




Pink Panty 02 in Ero2 X.Q. V.S.O.P. Ass Collection at biturbovette’s Flickr Stream




Pink Panty 03 n Ero2 X.Q. V.S.O.P. Ass Collection at biturbovette’s Flickr Stream




Pink Panty 04 by Carlibanks.com