PINK BOOST

Boob Boosting Mints at lolcandy.com/ [ new presentation ]

Dear PINK’s

After Friday Video Party (big thanks to Ann ❤ & Natt ❤ & everybody who assited and enjoyed) my leg is totally fucked up (thanks to Sobol) assuming that this part of the story isn’t 100% Pink I would like to keep focused on other body parts :}

Long Live Da Boobs!

Let them Grow!

PINK NOT DEAD!

maurycy


Tanya Song in Pink
via nadine-J.de [It’s Pink!, It’s Real!, It’s Alive!]

check also:

RELAX & LUXUS

B( o )( o )BPEDIA

RELAX & LUXUS

Powiadają, że białe piersi słynnej kokoty ubiegłego stulecia posłużyły jako model dla dwóch kopuł tworzących dach hotelu Carlton w Cannes.



Relax & Luxus, MG, Sopot 2012

Dear PINK’s

Relax & Luxus – my installation in Sopot’s Marina (part of Kurort exhibition)

Buoys. Fiberglass, resin, steel, polyurethane paint. Ø 180 cm each.

Artloop festival, Sopot, Poland, September 6th-9th, 2012

project curator: Cezary Pieczyński
festival curator: Lena Dula
buoys elaborated by Grzegorz Olech & Ewa Lepczyk
buoys painted by Kuba Psuja
festival producer: Paulina Neugebauer
technical team: Error

Special thanks to: my Mom, Ewa, Klaudyna, Lena, Paulina, Cezary, Daniel, Esiek, Grzesiek, Kuba, Kudłaty, Kolor, Seba & whole Error team fot their enthusiasm & support.

Relax & Luxus

Sopot. Polskie Acapulco. Kurort nad szarym morzem. Nie ma tu palm, koloru też niewiele. Trochę słońca, dużo wiatru. Miasto wdzięczne w swej pomorskiej melancholii – lubię je od zaplecza – podobają mi się dwupiętrowe przeszklone werandy, drewniane ornamenty na nich, pajęcze siatki firanek za szybami. Promenada trochę bez charakteru, panuje tu estetyczna urawniłowka, standardyzacja fantazji – na stoisku z pamiątkami łatwiej kupić konika morskiego niż znaczek z flądrą. Za wszelką cenę staramy się sobie wmówić, że jesteśmy na Kanarach, turyści i sprzedawcy uporczywie próbują wywołać ducha Karaibów – trochę to beznadziejne a jednak uzasadnione – polskie lato krótkie jest i kapryśne co tylko potęguje potrzebę tropikalnych rozkoszy. Jest jednak pewien wspólny mianownik dla tych wszystkich miejsc: dla Jałty, Złotych Piasków, Sopotu, Krynicy Morskiej, Cancun i Cannes: nadzieja na letnią przygodę. Wczasy to oczywiście wypoczynek ale jeżeli jesteśmy młodzi, nieważne ciałem czy duchem, liczy się przede wszystkim zabawa, romans i seks. Dwa miesiące wakacji, dwa tygodnie urlopu – coś musi się zdarzyć.

Sopot może pochwalić się naprawdę imponującym molo. To prawdziwe targowisko próżności, wybieg na którym wszystkie panie i panienki jeżeli tylko wierzą w siebie choć trochę mają szansę na swoje pięć minut czerwonego dywanu. Dziewczyny eksponujące swe wdzięki w chmurny dzień, wydekoltowane, paradujące w kusych spódniczkach ani mnie nie śmieszą ani nie żenują raczej budzą moją sympatię swą determinacją. Blade ciała, gęsia skórka na ramionach i łydkach, pastelowa szminka, tipsy – taka właśnie jest wenus polska – chapeu bas mademoiselles. Jeżeli jednak sezon okaże się łaskawy: “pogoda mur”, niebo niebieskie, słońce palące zaraz plaża nam się zarumieni – rozpoczyna się realny teatr letni: opalone ciała, jaskrawe kolory, bikini, mini – faceci pożerają oczami smukłe nogi, rozkołysane zadki i cycki.

Cycki – o tym jest ten projekt – bezlitośnie eksploatowane przez szowinistyczny marketing, magnetyzujące swą krągłością. Bouncing Boobs – hiptnotyczne drgania. Mamma, Mamita, Mamacita – fundamentalna męska fascynacja – możemy opowiadać i wierzyć, że najpiękniejsze są te drobne, że naprawdę liczy się tylko charakter i piękne sutki każdy jednak chciałby zanurkować w kanion majestatycznego dekoltu, skłonić nań strudzone czoło. Paradise in the flesh – Tom Wesselmann wiedział co robi. Podobno w zeszłym roku aresztowali jakąś opalającą się topless dziewczynę na Helu. Śmieszy mnie pruderia. Cycki są fajne – to konkretny kapitał – nie ma to tamto.

Właśnie: kapitał – sopocka marina – jachty – nie cumuje tu wprawdzie “Disco Volante” ale i tak te łodzie: polskie, szwedzkie i niemieckie to konkretny synonim luksusu, zapach zachodu. Kiedyś zastanawialiśmy się z przyjacielem co byłoby adekwatnym ekwiwalentem miliona dolarów (niewyobrażalnej fortuny w oczach człowieka PRL-u) wymyśliliśmy wtedy miliard złotych motorówek. Skandynawia z czego słynie wiadomo: wolna miłość, Color Climax. Jacht też ma konkretny wymiar erotyczny. Luksus – tenis, sportowe bryki, rejsy daleko i blisko-morskie – słońce, łopot żagli, bezmiar turkusu, naoliwione ciała. Cycki to też luksus. Komis, Pewex, Baltona – fantasmagorie szczęścia uosobionego przez irracjonalny a cudowny dostatek. Raz jeszcze zajmuję się ewaluacja banału, konfirmacją potencjałów. Marzą mi się wielkie różowe melony, kołyszące się na łagodnej fali sopockiej mariny – zobaczymy jak się spiszą tym w kontekście – stawiam na nie. Słoń a sprawa polska – dziękuję, cycki jako leitmoif w sztuce jak najbardziej – podpisuję się oboma rękami.

Maurycy Gomulicki, Sopot, 30 maja 2012

PINK NOT DEAD!

maurycy

RELAX & LUXUS – full photoset at my Flickr

natemat.pl [wywiad]

trójmiasto.pl [wywiad nieautoryzowany]

check also:

PINK PRIDE PL

PINK POSER

FUTURE BOOBS

Boobs!, Boobs!, Boobs!

Pink Trophy

Pink Bonus

NAZI CUTENESS

“Niema ani jednego Niemca, któryby pragnął wojny” – oświadczył kanclerz Hitler. A to, co mówi Adolf Hitler, mówi 68 miljonów Niemców. (1) *



One of several Nazi Kittens meowing over the web [ Meow!, Meow!, Meow! ]

Dear PINK’s

On a such memorable date a bit of subversive post-modern pinkness – let’s take a quick look at the Cute side of the Dark.

PINK NOT DEAD!

maurycy

Lubią psy. Nigdzie indziej nie widuje się tyle prześlicznych piesków co w Niemczech. Wszystkie o krwi błękitnej, wszystkie muszą być jak stuprocentowy aryjczyk. Wszystkie pięknie utrzymane, czyste, ostrzyżone, osmyczone, oskubane – jak to teraz w modzie. (2) *



BDM Sweetie

Czy widzieliście kiedyś w kinie maszerujące harcerki albo sokolice? Napisy nieodmiennie oznajmiają, że to “hufce” żeńskie. Te “Hufce”, muszę przyznać, zawsze napawają mnie nieopisaną radością. Jakiż to widok paradny, te pannice spocone, zgrzane, z błyszczącemi nosami, paradujące w grubych ciężkich trzewikach – takie gorliwe w marszu, takie harde w postawie! (3) *



Black Narcissus

Alkoholu ani tytoniu nie używał. Cały za to żołd szedł na… powidła, ulubiony przysmak Hitlera. (4) *



Ladies Man (the smiler on the right is a Sepp Dietrich’s adjutant Max Wünsche)

“Pierwszą niemiłą obserwacją, jaką uczynił Hitler w Wiedniu, był fakt, że większość pornografij, jakie widywał w księgarniach, sklepach z fotografjami, na filmach i t d. (a Wiedeń mógł pod tym względem rywalizować z Paryżem), w dziewięciu wypadkach na dziesięć pochodziła ze źródeł żydowskich.” (5) *



Erica Hartmann (エーリカ・ハルトマン), Strike Witches

Karlsland’s sixteen year old “ultra ace” of the Luftwaffe JG 52 with more than 200 confirmed victories and the rank of Flying Officer. While extremely efficient and strategic in battle, Erica is surprisingly sloppy with her belongings and often neglects cleaning tasks. The type of person who is only serious when the situation calls for it. Her special technique is an offensive barrel roll named Sturm which manipulates gusts of ether to attack enemies. With her Striker Unit equipped, Erica gains Dachshund features. Her armaments are the MG 42 and a MP 40. Her Striker Unit is based on the Messerschmitt Bf 109 G-6, later a Messerschmitt Bf 109 K-4 in Season 2, and her ace archetype is Erich Hartmann.



Barbarossa (ばるば★ろっさ)



Hansi: The Girl Who Loved The Swastika (PDF)
Spice Christian Comics, 1973 (based on a novel by Maria Anne Hirschmann)



Prussian Blue (Lamb and Lynx Gaede)

Dnia pierwszego września, roku pamiętnego…

* wszystkie cytaty z:

III Rzesza rośnie
Eugeniusz M. Schumacher–Szermentowski
Wł. Michalak S-ka, Warszawa 1936

1. – s. 32 (Hamburg – niemiecki lufcik na świat)
2. – s. 82 (Canis “Universum”! Frankfurt nad Odrą)
3. – s. 139-140 (“Hufce” żeńskie”)
4. – s. 157 (Fuehrer)
5. – s. 111 Frankfurt nad Menem, Sprawy Żydowskie (za A. Heinz [żywotopisarz kanclerza Hitlera])

check also:

EVIL PINK

PINK HITLER

NAZI PINK

DEADLY PINK

BDM photos at Aufseherin’s Tumblr

Ein Volk, Ein Reich, Ein Pony

Nazi Unicorn (Dave Palumbo)

DIRTY PINK

Я тебя зацелую





Dirty, MG, 2012

Dear PINK’s

Грязные Ноги Русалочки 🙂

PINK NOT DEAD!

maurycy

PS: przy okazji Niksy Heinego – ulubiony wiersz JWG:

Niksy

Gdy nocą o brzegi nurt pluskał wezbrany

I w górze lśnił księżyc promienny,

Na zaspie piaszczystej legł rycerz, schwytany

W sieć złotą zadumki półsennej.
 


A z głębi fal niksy wybiegłszy wesoło,

By pląsać i śpiewać w gwiazd blasku,

Zamknęły go szybko w powiewne swe koło

Mniemając, że zasnął na piasku.

 


I jedna z tych bogiń poczęła rachować

I igrać z biretu piórami.

A druga niebieską się szarfą sznurować

I stroić od szpady paskami.
 


Znów trzecia z oczyma pełnymi światłości

Odpięła i szarfę, i szpadę,

I wsparłszy się o nią, szalona z radości,

Patrzyła na lica mu blade.
 


Najmłodsza z niks, czwarta, znów tańcząc śpiewała:

„O! gdybym, rycerzu uroczy,

Kochanką jedyną twej duszy została,

Tańczyłabym z tobą tak w nocy.”
 


A piąta na szyi zawisła mu, pusta,

I ręce pieściła ponętnie;

Ostatnia zaś z bogiń poczęła go w usta

Całować gorąco, namiętnie.
 


Lecz rycerz był mądry, odganiał pokusy

Radzące, by oczy otworzył,

I długo z ust niksy ssał słodkie całusy,

I sen go zupełnie nie morzył.

przełożył Miron

Heinrich Heine
Dzieła Wybrane / Utwory Poetyckie
PIW, Warszawa, 1956
Wydanie Pierwsze
str. 286-287

Die Nixen

Am einsamen Strande plätschert die Flut,

Der Mond ist aufgegangen,

Auf weißer Düne der Ritter ruht,

Von bunten Träumen befangen.

Die schönen Nixen, im Schleiergewand,

Entsteigen der Meerestiefe.

Sie nahen sich leise dem jungen Fant,

Sie glaubten wahrhaftig, er schliefe.

Die Eine betastet mit Neubegier

Die Federn auf seinem Barette.

Die Andre nestelt am Bandelier

Und an der Waffenkette.

Die Dritte lacht, und ihr Auge blitzt,

Sie zieht das Schwert aus der Scheide,

Und auf dem blanken Schwert gestützt

Beschaut sie den Ritter mit Freude.

Die Vierte tänzelt wohl hin und her
Und flüstert aus tiefem Gemüte:
»O, daß ich doch dein Liebchen wär,
Du holde Menschenblüte!«

Die Fünfte küßt des Ritters Händ,

Mit Sehnsucht und Verlangen;

Die Sechste zögert und küßt am End

Die Lippen und die Wangen.

Der Ritter ist klug, es fällt ihm nicht ein,

Die Augen öffnen zu müssen;

Er läßt sich ruhig im Mondenschein
Von schönen Nixen küssen.

Heinrich Heine
Sämtliche Gedichte in zeitlicher Folge.
Hrsg. von Klaus Briegleb.
Insel Taschenbuch Verlag 1997
(S. 421-422)

check also:

Minimal Fetish

Ménage à trois

Old Abused Shoes

PINK SIDE OF THE FORCE

I am sorry. I confused the symbol with my cloack – it looks like dress from behind.





Darth Vader in Love – Play Video

Dear PINK’s

This time a contemporary pink clasic: Darth Vader in Love from
The Peter Serafinowicz Show (Objective Productions & hey, hey, hey for BBC). Feel the Power of the Pink Side! Thanks to cng172 for reminding me about this dark pink jewel 🙂

PINK NOT DEAD!

maurycy



Darth Vader in Love – Play Video

check also:

PINK VADER

DARTH PINK AGAIN

STORMTROOPER LOVE

PINK CAMP

Make Love Like War





Love Camp 1/9/2010

Dear PINK’s

LOVE CAMP remains my favorite porn project since very long time. Actually since I discovered it about a year and half ago I didn’t come across any other xxx blog that could stand the competition. The idea is pretty simple: author generates animated gifs form selected porn flicks, the range of colors is reduced and extremly saturated, the pixel shows in a clean raw dither – the efect is astonishing – I never saw nothing so psychedelic and sexually exciting at the same time. Of course I am not fully objective – LOVE CAMP makes perfect fusion between two subjects I am “addicted” to: hardcore porn & neon colors. Check it for Yourself – It’s Succulent – just bear in mind that it is 100% Color & 100% ObsceneU’ve been Warned!

PINK NOT DEAD!

maurycy



Love Camp 16/12/2010

check also:

Eclectica Erotica

Schund & Schmutz

( o )( o )

( o )( o )

( o )( o )

TOTEM: 33% PINK



Totem my sculpture for Open’er 2012 festival.

Dear PINK’s

Open’er is On. Although I had pink temptations finally I went for tricolor option of my Totem – so it is formally only 33% pink but still 100% pink in it’s meaning 🙂 Below the statement. The full set of pictures can be seen at my flicker. Soon it will be expanded by the photos from the erection process. Last three days I spend at the big meadow surrounded by wind, sun and skylark’s chants. Two cranes, huge vivid blocks – that was real fun. I had excellent working team – Big Thanks to Andrzej, Grzesiek, Kuba, Kamil, Leszek & Leszek, Mariusz, Szczepan, Orzeł & Wojtek 🙂 Also big thanks to the Alter Art Team – specially to Bartek, Olga & Mikołaj for invite me, trust me & gave me another opportunity to play XXXL color 🙂

Today I am in Warsaw – my son just arrived from Mexico but from tomorrow until July 8th we will be at Gdynia – I want to show him my Joy Missile & breath a bit of music.

PINK NOT DEAD!

maurycy



Totem my sculpture for Open’er 2012 festival.

12 m high steel construction covered with painted alucobond. 16 t concrete fundament.

construction and montage: Andrzej Burchardt
surface and painting: Jakub Psuja
coordination: Grzegorz Olech
producer: Olga Smyczyńska

The Totem

 

Although I’m not a festival animal, and music occupies a marginal place in my life, I was thoroughly satisfied with the invitation to participate in Open’er – the context is utterly mine: a moment of celebration, adventure, fun, kicks. Young thus merciless, yet open-minded audience, verifying the potential of things and perceiving them as they actually are.
 

Executing an artistic intervention in this particular context was/is quite a challenge. The project must live up to the event scale – both its location: a bare meadow with no architectonic elements we can relate to in urban space, as well as the human sea, implying a visual chaos and a necessity to insure maximum safety of the projected installation. One thing was obvious for me from the very beginning: the work must be impressive and communicative in immediate way – the parallel musical performances, the core of the festival, leave no room for shyness. As Open’er takes place during the “Polish white nights”, the light couldn’t be the key part of the installation. I went for the color and the object.
 

I am interested in cultural function, perception and social dynamics of color: declarations and commitment it implies. The color in its vital aspect, defined as stimulant,  trigger of endorphins, happiness detonator, erotic appeal. In this sense, the installation in Gdynia continues my search within projects such as Pink Not Dead!, Eco Fever or Minimal Fetish. Once again, I went for the hypercolor: conspicuous, appealing, alarming, disturbing, banal yet unusual dayglo, and as the immortal neon rainbow is in again, there’s a chance of a dialogue with the contemporary, and I am far more attracted by the universality of codes than their sentimental aspect.

 
As it is known, despite the general inclination towards abundance, simplification and synthesis are important tools of communication for me. In this case, I assumed that excessive reduction would not be adequate and chose tricolor instead of monochrome. I also decided to break the obvious order of the neon palette and, apart from pink and lemon, add intense cobalt blue, making a reference to the conspicuous, over-pigmented International Klein Blue – my dream was to use this very color, yet, it has proven overly complicated from the technological point of view.
 

As far as the formal aspect is concerned, there is going to be another monumental erection. Not as overtly sexual as in case of the pink Obelisk, yet close to it. The references are more or less the same: an Asian stupa, a palace baluster, a chess figure, a stratospheric rocket. I wanted it to be a kind of Pleasure Missile. I hope that my “Totem” will become a sort of axis in this swaying, vibrating space, functioning as a visual reference point, where people will meet underneath, to the left or right of it. This project can also be regarded as another attempt to confront the subject of public sculpture, after Warsaw park neon (Lightspurt) and the aforementioned “Obelisk” in Poznan. I do not deny the need to commemorate heroism, suffering, martyrdom and glory, yet, those are obvious elements of Polish culture. I think it is high time for fruit trees to bloom at the graveyard. Building monuments to joy, beauty, pleasure, carelessness, a praise of (for?) the beauty of life has a deep meaning to me, not only in the particular cultural-historical context that determines Poland.
 

Native American totems sometimes reach as many as 50 metres high in the sky. Mine will be a little more modest – because of seagulls and planes, we limited it to 12 metres – I believe it will work anyway. A totem seems to be in place among the tents. Let it be a nod to the legend of noble Redskins, a cowboy film fantasy reigning in street stores still before the fall of the Communism, now definitely fading from the mainstream. At the same time, I wanted to break out of the ethnographic ghetto, hence the decision to apply a modern, geometric form.

Maurycy Gomulicki, Warsaw, June 2012



Totem, pink version – simulation, daylight

Totem

Mimo iż nie jestem zwierzem festiwalowym a muzyka w ogóle zajmuje pozycję nader peryferyjną w moim życiu z duża satysfakcją przyjąłem zaproszenie do udziału w Open’erze – kontekst jest zdecydowanie mój: moment celebracji, przygody, zabawy, frajdy. Publiczność młoda więc bezlitosna ale i świeża tak więc weryfikująca potencjały i postrzegająca rzeczy takimi jakie są.

Realizowanie interwencji artystycznej w tej konkretnej sytuacji było/jest nie małym wyzwaniem. Projekt musi wytrzymać skalę wydarzenia – mam tu na myśli tak jego lokalizację: szczere pole pozbawione elementów architektonicznych do jakich można się odnieść w przestrzeni miejskiej, jak i ludzkie morze implikujące wizualny chaos i konieczność zagwarantowania maksymalnego bezpieczeństwa proponowanej instalacji. Jedno było dla mnie od początku oczywiste praca musi być efektowna i czytelna w sposób natychmiastowy – prezentowane równolegle koncerty nie zostawiają miejsca na nieśmiałość. Ponieważ festiwal odbywa się w momencie kiedy mamy polskie białe noce światło nie mogło być podstawowym elementem realizacji. Zdecydowałem się na kolor i obiekt.

Interesuje mnie funkcja kulturowa, percepcja i społeczne dynamiki koloru – deklaracje i zobowiązania jakie implikuje. Kolor w jego aspekcie witalnym – rozumiany jako stymulant: wyzwalacz serotoniny, detonator radości, seksualny magnes. W tym sensie gdyńska realizacja kontynuuje moje poszukiwania widoczne w projektach takich jak Pink Not Dead!, Eco Fever czy Minimal Fetish. Po raz kolejny postawiłem na hiperkolor – krzykliwy, przyciągający, alarmujący, niepokojący, banalny a niezwykły day glow a że nieśmiertelna neonowa tęcza po raz kolejny wróciła do łask jest więc szansa na dialog z współczesnością a mnie uniwersalność kodów pociąga dużo bardziej niż ich aspekt sentymentalny.

Jak wiadomo mimo generalnego rozbuchania uproszczenie i synteza są dla mnie istotnymi narzędziami komunikatu. W tym wypadku uznałem, że przesadna redukcja nie była by adekwatna i w miejsce monochromu wybrałem tricolor. Postanowiłem też złamać oczywisty porządek neonowej gamy i obok różu i cytryny wprowadzić intensywny kobalt nawiązując do wściekłego potencjału przepigmentowanego International Klein Blue – marzyłbym o zastosowani tego właśnie koloru lecz niestety okazało się to zbyt skomplikowane technologicznie.

Jeżeli chodzi o aspekt formalny będziemy mieli kolejną monumentalną erekcję. Nie tak jednoznacznie seksualną jak w przypadku różowego Obelisku ale jednak bardzo mu bliską. Referencje są zasadniczo te same: azjatycka stupa, pałacowa tralka, figura szachowa, rakieta stratosferyczna. Chciałbym żeby był to swoisty Pleasure Missile. Mam nadzieję, że mój “Totem” wprowadzi swoisty porządek w tej rozkołysanej, rozwibrowanej przestrzeni – zafunkcjonuje jako punkt odniesienia – referencja wizualna, że ludzie będą umawiać się pod, na lewo i prawo od niego. Projekt można też potraktować jako kolejną po warszawskim neonie parkowym (Światłotrysk) i wspomnianym wcześniej poznańskim “Obelisku” próbą skonfrontowania się z tematem rzeźby publicznej. Nie neguję potrzeby upamiętniania bohaterstwa, cierpienia, męczeństwa i chwały ale martyrologia jest oczywistością naszej kultury. Myślę, że już czas, żeby na cmentarzu zakwitły owocowe drzewa. Wystawianie pomników radości, pięknu, przyjemności, beztrosce – pochwała urody życia ma dla mnie głęboki sens i to nie tylko w tym, konkretnym kontekście kulturowo-historycznym jaki determinuje Polskę.

Prawdziwe indiańskie totemy sięgały czasami aż na 50 metrów w niebo. Mój będzie nieco skromniejszy – w związku z bliskością lotniska musieliśmy się trzymać 12 metrowego limitu wysokości tak czy siak wierzę, że zadziała. Totem wydaje się być na miejscu pośród namiotów. Niech będzie jednocześnie ukłonem wobec legendy szlachetnych indiańców, westernowej fantazji, która powszechnie królował w kioskach jeszcze za czasów PRL-u a w tej chwili zdecydowanie blednie w mainstreamie. Chciałbym jednocześnie wyrwać się z etnograficznego rezerwatu – stąd decyzja na nowoczesną formę.

Maurycy Gomulicki, Warszawa, Czerwiec 2012



Totem, pink version – simulation, night

check also:

Video ABC

Obelisk

Lightspurt

Phantom